#45 – Życie w obliczu zagrożenia życia. Stoicyzm a bliskość śmierci

#45 – Życie w obliczu zagrożenia życia. Stoicyzm a bliskość śmierci

Człowiek zawsze do pewnego stopnia żyje w cieniu śmierci. Jednak ostatnie czasy zdają się ten cień pogłębiać, zwłaszcza że codziennie w mediach podawane są dane informujące nas o liczbie zgonów z powodu COVID-19. Jak radzić sobie z tą świadomością bliskości śmierci, która w każdej chwili może sięgnąć po nas bądź kogoś z naszych bliskich? Jakich rad udzielają w tym zakresie stoicy? W głównej części dzisiejszego odcinka odpowiadam na te pytania. Poprzedzam je odpowiedziami na kilka bieżących, interesujących zapytań od słuchaczy. Zapraszam!

Prowadzący:

Tomasz Mazur

 

 

Literatura

1. Marcel Proust,W poszukiwaniu straconego czasu

2. Karl Ove Knausgaard, Moja walka

3. Peter Sloterdijk,Krytyka cynicznego rozumu

4. Peter Sloterdijk, Musisz życie swe odmienić

5. Marek Aureliusz, Rozmyślania

6. Epiktet, Diatryby

 Pobierz odcinek

Wspieraj nas!

„Do tego, by żyć szczęśliwie, nie potrzeba wielkiego zasobu środków. Każdy jest w stanie uczynić siebie szczęśliwym”.
Seneka, O pocieszeniu do matki Helwii, V.I

Wesprzyj produkcje podcastu “Ze stoickim spokojem” na Patronite. Każda kwota ma znaczenie i pomaga rozwijać nasz podcast.

Mamy nadzieję, że świadomość, że dzięki Tobie nasz podcast będzie coraz lepszy, a działania propagujące stoicyzm coraz szersze, da Ci takie poczucie satysfakcji i szczęścia, o jakim pisał Seneka.

Wspieraj nas!

„Do tego, by żyć szczęśliwie, nie potrzeba wielkiego zasobu środków. Każdy jest w stanie uczynić siebie szczęśliwym”.
Seneka, O pocieszeniu do matki Helwii, V.I

Wesprzyj produkcje podcastu “Ze stoickim spokojem” na Patronite. Każda kwota ma znaczenie i pomaga rozwijać nasz podcast.

Mamy nadzieję, że świadomość, że dzięki Tobie nasz podcast będzie coraz lepszy, a działania propagujące stoicyzm coraz szersze, da Ci takie poczucie satysfakcji i szczęścia, o jakim pisał Seneka.

Ze stoickim Spokojem

 

Subskrybuj teraz

 

Słuchaj relacji z codziennej praktyki stoickiej

Podobne Odcinki

#61 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 2

#61 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 2

Odcinek 32 Jak skutecznie w dzisiejszych czasach praktykować stoicyzmZapraszam do wysłuchania drugiej części odcinka podcastu poświęconego stoickiemu podziałowi na rzeczy od nas zależne i niezależne. W tym odcinku sięgam do pewnego antycznego tekstu, żeby pokazać, jak...

#60 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 1

#60 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 1

Odcinek 32 Jak skutecznie w dzisiejszych czasach praktykować stoicyzmW samym sercu stoickiej filozofii i praktyki znajduje się podział na rzeczy od nas zależne i niezależne. Z jednej strony wydaje się on prosty, z drugiej jednak strony właściwe zrozumienie jego istoty...

Terror spektaklu

Terror spektaklu

Cokolwiek tu napiszę na temat filozofii, duchowości, praktykowania stoicyzmu, jakiekolwiek nadzwyczajne sekrety czy recepty na szczęście bym wyjawił, to i tak marne szanse, że taki wpis zyskałby więcej lajków na Facebooku niż niemal dowolny krzykliwy obrazek, coś żartobliwie demonstrujący.

(więcej…)

Wakacyjne pozdrowienia z Przeciętnostanu

Wakacyjne pozdrowienia z Przeciętnostanu

A pani już po urlopie czy przed?– pytanie z wilgotnym pacnięciem przykleja się do lepkiej od upału skóry.

Wakacje się zaczęły na dobre – pomyślałam.

„Czy wyjeżdża pani w tym roku na urlop?” lub w wersji zimowej: „Czy była pani już na nartach?”  to sezonowe, sympatyczne zagajenia, cyklicznie katapultujące mnie na metaorbitę stoickich rozważań. Czy wakacje nie są bowiem w rzeczy samej Wielkim Wyzwaniem Intelektualnym? Szczególnie, kiedy ktoś, jak ja, nie lubi być „W” urlopie. Celowo piszę „W” a nie „NA”, ponieważ zakładam, że „urlop” jest określonym stanem umysłu lub może bardziej procesem układającym się w niewyraźne, ale powtarzalne fazy. Realizując proces „urlop”, najpierw jestem „W” ustalaniu, gdzie pojedziemy, następnie „W” gorączkowym domykaniu spraw pracowych, kolejno „W” ustalaniu, co należy zrobić przed wyjazdem i załatwianiu tego, krok dalej „W” podróży, a finalnie „W” innym miejscu, zwanym popularnie wakacyjną destynacją. Mój wewnętrzny, ironiczny obserwator świata twierdzi, że oczekiwanie odpoczynku w zamęcie, w nowo poznawanej przestrzeni jest… ćwierć szaleństwem. Czy rdzeniem inności miejsca, do którego się udajemy, nie jest właśnie przypadkowość? Czy można przełączyć się w tryb relaksu, wdeptując co chwilę na chaotyczną minę? Chyba że celowo wybieramy się po przygodę, nie oczekując odprężenia, tylko nowych emocji i zwichnięcia utartych perspektyw. To tak, przy tego typu motywacji wybuchy niespodziewanego są co najmniej na miejscu. Możemy wtedy niczym filmowy Indiana Jones uśmiechać się zawadiacko, kiedy zepsuje się nam na trasie samochód, brać chwacko „na klatę” zapomniane dokumenty, leki, szczoteczki do zębów i ręczniki, a nawet przeskakiwać pomiędzy peronami, żeby w ostatniej sekundzie zdążyć na odjeżdżający pociąg.

W obliczu powyższych rozważań postanowiłam w tym sezonie urlopowym podarować sobie gram luksusu i…

… nie wyjeżdżać na wakacje do innego miejsca. Podjęłam odważną decyzję o skorzystaniu z rekomendacji Marka Aureliusza, który w sprawach podróżowania jest dla mnie prawdziwym autorytetem. On to, jako cesarz rzymski, właściciel większości topowych turystycznych destynacji ówczesnego świata i człowiek, który w służbowych podróżach na przygraniczne rubieże spędził kilkanaście lat, szczerze radził przemieszczanie się w kierunku DO WEWNĄTRZ, do duchowego Przeciętnostanu. Tam właśnie zdecydowałam się udać i po relaks, i po przygodę.

Pojęcie Przeciętnostanu stworzył Nassim Nicholas Taleb w książce „Czarny Łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń”. Oznacza ono rzeczywistość zrozumiałą, powtarzalną, zmieniającą się przewidywalnie. Pożyczyłam Przeciętnostan, bo pomyślałam, że to piękna i trafna nazwa dla Epiktetowego wewnętrznego świata – tego, co zależne. Zgodnie z podziałem Epikteta na rzeczy zależne i niezależne, całkowity wpływ mamy jedynie na własne pragnienia, pobudki i osądy. Przeciętnostan doskonale odnajdzie się wiec na szyldzie intymnego, stoickiego eldorado.

Jestem więc „W” urlopie…

… i pozdrawiam serdecznie z krainy o klimacie umiarkowanym (temperatura ok. 25 stopni Celsjusza, słońce i lekki wiatr), z wewnętrznego apartamentu z widokiem na spokojny ocean możliwości.

O życiu w zgodzie z Naturą w Joburg

O życiu w zgodzie z Naturą w Joburg

Pierwsze słowo, które słyszę po wylądowaniu w Johannesburgu to: Howzit’, Howzit?! How izt!? –to słowo jest wszędzie. To uproszczone wersja How is it? Czyli po polsku: jak leci? Afrykańczycy częstują mnie nim na każdym kroku. Są uśmiechnięci, otwarci, zadowoleni, trochę jak Amerykanie. Nam Europejczykom wydają się jak nakręceni, z tą swoją uprzejmością i dopytywaniem, co tam u nas słychać. Na początku ciężko się do tego dopasować, ale po kilku dniach wpada się w ten nawyk i zaczyna się to akceptować, a nawet samemu stosować. Ciekawe doświadczenie. Jestem tutaj od kilku dni, ale już widzę, że to wyjątkowy kraj. To jeden z „tych” krajów, w którym czujesz, że wszystko ci odpowiada, a myśl o tym, że moglibyśmy tu trochę pomieszkać, wydaje się bardzo kusząca.

(więcej…)