#14 – Wolność, szczęście, edukacja

#14 – Wolność, szczęście, edukacja

Odcinek 14

Wolność, szczęście, edukacja

W tym odcinku, łącząc ostatnie doświadczenia i przemyślenia, próbuję zestawić ze sobą trzy zagadnienia: wolność, szczęście i edukację. Odwołując się do współczesnych wydarzeń, jak Igrzyska Wolności w Łodzi czy książek, jak Nie dla zysku Marthy Nussbaum wykazuję, że nie można mówić o jednym z nich, nie odwołując się przy tym do dwu pozostałych. Do szczęścia, potrzebujemy dobrej edukacji i wolności, ale też wolność rozważamy przede wszystkim w kontekście wizji szczęścia i dobrej edukacji, wreszcie dobra edukacja to taka, która uczy jak sięgać po wolność i spełnienie w życiu.

Prowadzący i Goście

Tomasz Mazur

 

 

Literatura

Martha NussbaumNie dla zysku 

Martha Nussbaum, W trosce o człowieczeństwo 

Isaiah Berlin, Cztery eseje o wolności 

 Pobierz odcinek

Podobne Odcinki

#61 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 2

#61 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 2

Zapraszam do wysłuchania drugiej części odcinka podcastu poświęconego stoickiemu podziałowi na rzeczy od nas zależne i niezależne. W tym odcinku sięgam do pewnego antycznego tekstu, żeby pokazać, jak w praktyce objawia się nasza wolność, czyli co, ściśle rzecz biorąc, jest od nas zależne. Następnie omawiam to na kilku przykładach – przeważnie są to przypadki i pytania zgłoszone przez słuchaczy.

#60 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 1

#60 – Zależne – niezależne: analiza pogłębiona. Cz. 1

W samym sercu stoickiej filozofii i praktyki znajduje się podział na rzeczy od nas zależne i niezależne. Z jednej strony wydaje się on prosty, z drugiej jednak strony właściwe zrozumienie jego istoty oraz wszechstronne wdrożenie nastręcza praktykującym stoikom trudności. Z tego powodu w tym i następnym odcinku podcastu wracam do tematu podziału na rzeczy zależne i niezależne, prezentując jego pogłębioną analizę i omówienie na przykładach. W odcinku dzisiejszym wyjaśniam między innymi, że należy wyróżnić dwie linie demarkacyjne, wewnętrzną i zewnętrzną. Zapraszam do słuchania.

Współczesna edukacja

Współczesna edukacja

Uczestniczyłem niedawno w konferencji prestiżowego międzynarodowego programu edukacyjnego IBO (International Baccalaureate Organization). W konferencji brali udział przedstawiciele szkół IB z całego świata (jest ich obecnie blisko 9 tysięcy), w sumie kilkaset osób.


Znawcy edukacji uważają IB za jeden z najbardziej innowacyjnych i nowoczesnych programów edukacyjnych. Jednak kiedy jeden z mówców plenarnych, Tony Wagner (autor poczytnych książek na temat innowacyjności), wygłosił żarliwe przemówienie, w którym stwierdził, że współczesna edukacja, nawet najlepsza, w zasadzie nie przygotowuje do wyzwań współczesnego świata, zdecydowana większość słuchaczy przyjęła to z aplauzem. Według najnowszych badań sześćdziesiąt procent absolwentów dzisiejszych uniwersytetów zatrudnia się na stanowiskach nieadekwatnych do ich wykształcenia.
Nawet więc administratorzy najbardziej zaawansowanego współczesnego systemu edukacyjnego przyznają, że szkoła, w swej obecnej postaci, zasadniczo nie nadąża za szybko zmieniającym się światem. Większość z nich uważa, że powinna się zatem szybciej modernizować, być bardziej elastyczna. Niektórzy podejrzewają jednak, podobnie jak ja, że szkoła jako koncepcja uległa wyczerpaniu.

Uważam, że współczesny świat edukacyjny zmierza raczej w stronę dwupoziomowego podziału. Na pierwszym poziomie widzę powszechne kilkuletnie szkoły podstawowe, rozwijające zestaw kluczowych kompetencji, takich jak liczenie, pisanie, czytanie i kompetencje społeczne. Na drugim poziomie widzę olbrzymi zbiór kursów, oferowanych przez różnorodne instytucje, z których każdy zorientowany jest na rozwój specyficznej umiejętności czy kompetencji, której akurat potrzebuje dany osobnik na swojej drodze kariery. Do tego drugiego celu nie potrzebujemy szkoły we współczesnym znaczeniu, ale raczej „kompetentatu”, czyli instytucji kształcącej odpowiednie kompetencje.

W takie myślenie bardzo dobrze wpisuje się renesans antycznych zachodnich szkół filozoficznych, w tym stoicyzmu. Stoicyzm rozwija szereg kluczowych dzisiaj kompetencji, jak: refleksyjność, myślenie w oparciu o wartości, zarządzanie emocjami, myślenie analityczne, uważność. Wyobrażam sobie, że za dwadzieścia, trzydzieści lat będziemy mieli w Polsce liczne stoickie (i im podobne: epikurejskie, sceptyckie itp.) „kompetentaty”, cieszące się tym samym prestiżem, co obecne szkoły średnie, czy studia policealne. Instytucje takie oferowałyby kursy zorientowane na rozwój konkretnych stoickich i filozoficznych kompetencji, udzielając oficjalnych certyfikatów, które absolwent kursu mógłby pokazać swoim potencjalnym pracodawcom, a dla których taki certyfikat mówiłby o człowieku więcej, niż dzisiaj mówi dyplom poświadczający zdanie matury.

Co wy na taką wizję. To fantazja czy możliwa przyszłość?