#14 – Wolność, szczęście, edukacja

#14 – Wolność, szczęście, edukacja

Odcinek 14

Wolność, szczęście, edukacja

W tym odcinku, łącząc ostatnie doświadczenia i przemyślenia, próbuję zestawić ze sobą trzy zagadnienia: wolność, szczęście i edukację. Odwołując się do współczesnych wydarzeń, jak Igrzyska Wolności w Łodzi czy książek, jak Nie dla zysku Marthy Nussbaum wykazuję, że nie można mówić o jednym z nich, nie odwołując się przy tym do dwu pozostałych. Do szczęścia, potrzebujemy dobrej edukacji i wolności, ale też wolność rozważamy przede wszystkim w kontekście wizji szczęścia i dobrej edukacji, wreszcie dobra edukacja to taka, która uczy jak sięgać po wolność i spełnienie w życiu.

Prowadzący i Goście

Tomasz Mazur

 

 

Literatura

Martha NussbaumNie dla zysku 

Martha Nussbaum, W trosce o człowieczeństwo 

Isaiah Berlin, Cztery eseje o wolności 

 Pobierz odcinek

Podobne Odcinki

#34 – Czuły manager – rozmowa z Janem Skrzypkiem

#34 – Czuły manager – rozmowa z Janem Skrzypkiem

Zapraszam do rozmowy z Janem Skrzypkiem, doświadczonym trenerem komunikacji. Głównym jej tematem jest troska o siebie jako warunek udanej komunikacji. Warunek ten określamy mianem “czułego managera”. Czym jest czułość w komunikacji, dlaczego tak ważna jest czułość względem siebie samego? O tym i wielu innych tematach można posłuchać w tym podcaście.

Nieprzydatne narzędzia

Nieprzydatne narzędzia

Na nasze nawyki mentalne, przeświadczenia, odruchy czy emocje patrzymy zazwyczaj jak na zbiory naszych właściwości, wrodzonych lub wyuczonych cech. Mogą nam się one podobać lub nie, przeszkadzać w codziennym życiu lub je ułatwiać, tym niemniej postrzegamy je jako...

Współczesna edukacja

Współczesna edukacja

Uczestniczyłem niedawno w konferencji prestiżowego międzynarodowego programu edukacyjnego IBO (International Baccalaureate Organization). W konferencji brali udział przedstawiciele szkół IB z całego świata (jest ich obecnie blisko 9 tysięcy), w sumie kilkaset osób.


Znawcy edukacji uważają IB za jeden z najbardziej innowacyjnych i nowoczesnych programów edukacyjnych. Jednak kiedy jeden z mówców plenarnych, Tony Wagner (autor poczytnych książek na temat innowacyjności), wygłosił żarliwe przemówienie, w którym stwierdził, że współczesna edukacja, nawet najlepsza, w zasadzie nie przygotowuje do wyzwań współczesnego świata, zdecydowana większość słuchaczy przyjęła to z aplauzem. Według najnowszych badań sześćdziesiąt procent absolwentów dzisiejszych uniwersytetów zatrudnia się na stanowiskach nieadekwatnych do ich wykształcenia.
Nawet więc administratorzy najbardziej zaawansowanego współczesnego systemu edukacyjnego przyznają, że szkoła, w swej obecnej postaci, zasadniczo nie nadąża za szybko zmieniającym się światem. Większość z nich uważa, że powinna się zatem szybciej modernizować, być bardziej elastyczna. Niektórzy podejrzewają jednak, podobnie jak ja, że szkoła jako koncepcja uległa wyczerpaniu.

Uważam, że współczesny świat edukacyjny zmierza raczej w stronę dwupoziomowego podziału. Na pierwszym poziomie widzę powszechne kilkuletnie szkoły podstawowe, rozwijające zestaw kluczowych kompetencji, takich jak liczenie, pisanie, czytanie i kompetencje społeczne. Na drugim poziomie widzę olbrzymi zbiór kursów, oferowanych przez różnorodne instytucje, z których każdy zorientowany jest na rozwój specyficznej umiejętności czy kompetencji, której akurat potrzebuje dany osobnik na swojej drodze kariery. Do tego drugiego celu nie potrzebujemy szkoły we współczesnym znaczeniu, ale raczej „kompetentatu”, czyli instytucji kształcącej odpowiednie kompetencje.

W takie myślenie bardzo dobrze wpisuje się renesans antycznych zachodnich szkół filozoficznych, w tym stoicyzmu. Stoicyzm rozwija szereg kluczowych dzisiaj kompetencji, jak: refleksyjność, myślenie w oparciu o wartości, zarządzanie emocjami, myślenie analityczne, uważność. Wyobrażam sobie, że za dwadzieścia, trzydzieści lat będziemy mieli w Polsce liczne stoickie (i im podobne: epikurejskie, sceptyckie itp.) „kompetentaty”, cieszące się tym samym prestiżem, co obecne szkoły średnie, czy studia policealne. Instytucje takie oferowałyby kursy zorientowane na rozwój konkretnych stoickich i filozoficznych kompetencji, udzielając oficjalnych certyfikatów, które absolwent kursu mógłby pokazać swoim potencjalnym pracodawcom, a dla których taki certyfikat mówiłby o człowieku więcej, niż dzisiaj mówi dyplom poświadczający zdanie matury.

Co wy na taką wizję. To fantazja czy możliwa przyszłość?