Każda relacja jest relacją ze sobą. Zaproszenie na warsztaty stoickie

Planujemy warsztaty stoickie poświęcone relacjom. Osoby, które wczytają się w program warsztatów, zwrócą uwagę, że w opisie jednego z głównych modułów użyte jest dziwne greckie słowo: horme. Co ono oznacza i dlaczego powołuję się na ten termin, zapraszając na warsztaty? Chciałbym to teraz krótko wyjaśnić. 

Pojęcie horme dosłownie oznacza impuls, popęd. Stoicy używali tego określenia w co najmniej dwóch różnych znaczeniach. Po pierwsze na określenie popędowego aspektu ludzkiej natury. Wszyscy dysponujemy instynktem samozachowawczym, który w nas stale, w każdej sytuacji pulsuje. Właściwa opieka nad tym instynktem, pielęgnowanie i kierowanie nim, stanowi gwarancję szczęśliwego życia w ujęciu stoików. Po drugie jednak stoicy używali pojęcia horme na określenie każdego odruchu czy impulsu działania, który się w nas odzywa, popychając w tę czy inną stronę. 

Odnaleźć siebie w ujęciu stoików to uzyskać dostęp (poczuć) swoją horme, tj. poczuć nasz wewnętrzny pęd do zachowania siebie, ale także nauczyć się, jak tym pędem dobrze kierować, tak by go nie zatracić, a w szczególności, jak nie uczynić go zakładnikiem nadarzających się okoliczności. Następnie zaś jest to także sztuka uważności na to, jakie szczegółowe odruchy się w nas podnoszą i rozgrywają, ku jakim działaniom próbują nas popchnąć. 

Dlaczego trzeba pamiętać o horme, przygotowując się do badania swoich relacji z innymi ludźmi? Dlatego, że według stoików człowiek zawsze, w pierwszej kolejności, znajduje się w relacji z samym sobą. To, w jakiej relacji jestem z samym sobą, będzie rzutować na moje relacje z innymi. Badając teksty stoickie, można wyróżnić co najmniej cztery kluczowe aspekty relacji z sobą: 

  • fizyczny (dobre osadzenie w swojej cielesności – świadomość tego, jak się czuję i co się we mnie dzieje); 
  • egzystencjalny (akceptacja konsekwencji życiowych wyborów – to, kim i gdzie jestem, jest konsekwencją długiej drogi); 
  • aksjologiczny (świadomość swoich wartości, posiadanie spójnej ich hierarchii – to, jaki chcę się stać oraz co osiągnąć); 
  • psychologiczny (zdolność oglądu moich aktualnych procesów decyzyjnych – to, że umiem zobaczyć, jak powstają moje decyzje i impulsy konkretnych działań). 

Jeżeli udaje nam się dobrze osadzić w sobie samych, w pełni świadomie płynąć w nurcie naszej horme, w sposób niemal automatyczny, usuwamy przez to szereg problemów, które spisujemy na karb relacji. Bywamy zagubieni w relacjach, bo w ogóle jesteśmy zagubieni. Ale to oczywiście nie jest proste, tak się po prostu osadzić w sobie i już być osadzonym. Ze względu na specyfikę naszych czasów bardzo wielu ludzi żyje życiem całkowicie zewnętrznym, dając się nieść z nurtem zdarzeń, popychać i przyciągać przez okoliczności. Wirują przez to na wietrze najprzeróżniejszych emocji i spraw ludzkich. Zatrzymają się i uspokoją, jeśli zarzucą kotwicę – rzecz wszak w tym, że ją się rzuca do wnętrza i trzeba też wiedzieć, jak i o co zahaczyć. 

I właśnie sztuka takiego zahaczania będzie jednym z tematów naszych warsztatów. Będziemy również w ich trakcie badać różne typy uwikłań relacyjnych, które sprawiają nam kłopoty w codziennym funkcjonowaniu, nierzadko będąc też przyczyną poważnych cierpień. Serdecznie zapraszam zatem na warsztaty.  

Do zobaczenia! 

Zapisz się

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur