Zdeterminowani do wolności

Jednym z tematów, który stale powraca w historycznych opracowaniach filozofii stoickiej, jest problem wolności człowieka. Pytają o to również często współcześni czytelnicy tekstów stoickich oraz uczestnicy stoickich warsztatów. Kłopotem, na który zwraca się tu uwagę, jest pewien paradoks albo dziwna niekonsekwencja twórców antycznej doktryny stoickiej.

Continue reading “Zdeterminowani do wolności”

Relacja jak piękna tkanina

Czytamy u Epikteta: 

„Tak samo i tkacz nie robi wełny, ale którąkolwiek wełnę otrzyma, na niej dowodzi swego tkackiego kunsztu. (…) Ty otrzymałeś materiał, przetwarzaj go zatem. Kiedy wywiążesz się z zadania, nie doznawszy żadnego niepowodzenia, jedni spotykając się z tobą będą ci gratulować szczęścia, żeś wyszedł obronną ręką, drudzy natomiast, mając wzrok wyostrzony na te sprawy, kiedy zobaczą, żeś przyzwoicie się sprawił, będą cię chwalić i podzielać twą radość. Jeżeli jednak spostrzegą, żeś się wywiązał z zadania, ponosząc przy tym uszczerbek własnej godności, postąpią wprost przeciwnie.” 

Epiktet, Diatryby, przeł. L. Joachimowicz. 

Continue reading “Relacja jak piękna tkanina”

Bocianie gniazda Epikteta: o stoickim humanizmie

Określenie humanizm ma bardzo wieloznaczny charakter. Poza znaczeniem, w którym za jego pomocą określamy zainteresowanie naukami humanistycznymi i które nie nastręcza poważniejszych kłopotów interpretacyjnych, używa się go często w odniesieniu do postawy czy zestawu wartości eksponujących szeroko rozumiane sprawy ludzkie.

Continue reading “Bocianie gniazda Epikteta: o stoickim humanizmie”

Do stoicyzmu poprowadziła mnie poezja. Rozmowa z Markiem Krajewskim

Poezja Zbigniewa Herberta była pierwszym drogowskazem, który skierował mnie ku filozofii stoickiej. Ten znakomity poeta proponował w swoich wierszach przyjęcie niezwykłej obronnej postawy wobec świata – pełnej męstwa, spokoju i lekkiej ironii. To była etyczna, ale i estetyczna fascynacja, mówi o początkach swojego zainteresowania stoicyzmem Marek Krajewski, autor powieści kryminalnych, w tym bestsellerowej serii o detektywie Eberhardzie Mocku, z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania stoik.

Continue reading “Do stoicyzmu poprowadziła mnie poezja. Rozmowa z Markiem Krajewskim”

Egalitarny Istambuł

Cenię sobie słowo „Istambuł”, bo w przeciwieństwie do polskiego słowa „Stambuł” nacechowane jest jakimś wschodnim pierwiastkiem. Przedrostek „Ist”, który powstaje, kiedy wybierzemy słowo Istambuł kojarzy się z angielskim słowem „East”, czyli wschodem i za każdym razem, kiedy je wymawiam, lub słyszę, pojawia się w mojej głowie pewne skojarzenie. Dlaczego o tym piszę? Nie jest moim celem leczenie mych wschodnio-europejskich kompleksów, bo wszakże często słyszę, że pochodzę z „Eastern Europe”. Otóż chciałbym pokazać, jak nasze skojarzenia czasem konfrontują się z zastaną rzeczywistością i jakie ciekawe wnioski możemy wyciągnąć z tej konfrontacji. Podróże, nawet te służbowe, mogą być cennym źródłem rozważań naszej pozycji w świecie, naszej zależności od kultury, w której dorastaliśmy i przede wszystkim zrozumienia koncepcji wielości, która cechuje dzisiejszy świat.

Starożytne Bizancjum, cesarski Konstantynopol, sułtański Istambuł i w końcu republikańska metropolia. Spacerując po wąskich uliczkach Karaköy, obserwuję ogromne tankowce wpływające do cieśniny Bosfor. Widać tu na każdym kroku, jak wielka historia łączy się z nowoczesnością, jak religia skupiona wokół meczetów przenika się z codziennym laickim życiem dziejącym się w portowych restauracjach i wielkich centrach handlowych. Istambuł był w przeszłości stolicą czterech imperiów: Syryjskiego, Wschodniorzymskiego, Łacińskiego i Otomańskiego. Miasto po kolei było podbijane przez różnych władców, którzy starali się, jak tylko mogli, aby je zdominować i na stałe zapisać w umysłach swoich poddanych swoje boskie lub świeckie prawo do zasiadania na tronie. Ta wielokulturowość i wieloreligijność uderza na każdym kroku. Chyba najlepszym przykładem jest centralny zabytek i symbol miasta – Hagia Sofia. Kiedyś wybudowana jako świątynia, wraz z nadejściem władzy Konstanta zamieniona został w kościół. Po podboju Konstantynopola przez wojska sułtana zmieniona na meczet, aby w końcu po reformach Ataturka zostać udostępniona mieszkańcom oraz turystom w formie muzeum.

Wielonarodowość, wielokulturowość, multireligijność. Bezliczne przenikanie się idei, filozofii, tradycji duchowych. Wiele z nich skupionych wokół centralnego pytania człowieka: jak odnaleźć szczęście? Uważam, że podobnie mógł czuć się Marek Aureliusz, formułując swoją myśl w następujący sposób:

Jako cesarz jestem pierwszy w Rzymie, jako człowiek jestem równy wszystkim ludziom na świecie.

Nasza równość w świecie w stosunku do innych ludzi nie płynie tylko i wyłącznie z boskich czy ludzkich spraw, w których deklarujemy przymierze z innymi osobnikami naszej rasy. Płynie ona też z konieczności, w którą popycha nas wolność innych do samostanowienia i tworzenia własnych filozofii życiowych i ścieżek, którymi starają się podążać. Pomijając na chwilę nieuniknione konflikty, w które ludzkość popada, korzystając z tej wolności, ta niedoskonała zasada pluralizmu i egalitaryzmu filozoficznego (ale także moralnego czy religijnego) wydaje się niezwykle ważna do tego, aby zrozumieć sposób, w jaki definiujemy się my – współcześni stoicy. Jesteśmy, jak trafnie to ujął Tomasz Mazur, aksjologicznymi egalitarystami, tzn., że nie przedkładamy innych wartości i tradycji duchowych ponad nasze, jesteśmy otwarci na dialog, dyskusje i konstruktywną krytykę ze wszystkich stron.

stoicTa lekcja pokory, która płynie z takiej postawy, procentuje także w życiu zawodowym. Stanowiska, tytuły, trzy- czy czteroliterowe przedrostki przed imieniem (CFO, CEO, CIO) mogą sprawiać, że czujemy się wyjątkowi, szczególni, wybrani do pełnienia niezwykle ważnej funkcji. To często pułapka, droga donikąd i pożywka dla naszego ego. Przede wszystkim jestem człowiekiem, równym wszystkim innym, później opowiem ci o moich stanowiskach i pełnionych funkcjach. Warto o tym pamiętać. Nic nie działa na moje ego bardziej trzeźwiąco niż Istambuł. Myślę o tym, kiedy wsiadam na prom i wracam do hotelu. Kiedy łódź rusza, na twarzy czuję powiew rześkiego powietrza. Czy tak właśnie czuć wiatr historii płynący z tego wielkiego miasta? Nie, to chyba tylko zabłąkana bryza gdzieś z ujścia Morza Czarnego…