O życiu w zgodzie z Naturą w Joburg

Pierwsze słowo, które słyszę po wylądowaniu w Johannesburgu to: Howzit’, Howzit?! How izt!? –to słowo jest wszędzie. To uproszczone wersja How is it? Czyli po polsku: jak leci? Afrykańczycy częstują mnie nim na każdym kroku. Są uśmiechnięci, otwarci, zadowoleni, trochę jak Amerykanie. Nam Europejczykom wydają się jak nakręceni, z tą swoją uprzejmością i dopytywaniem, co tam u nas słychać. Na początku ciężko się do tego dopasować, ale po kilku dniach wpada się w ten nawyk i zaczyna się to akceptować, a nawet samemu stosować. Ciekawe doświadczenie. Jestem tutaj od kilku dni, ale już widzę, że to wyjątkowy kraj. To jeden z „tych” krajów, w którym czujesz, że wszystko ci odpowiada, a myśl o tym, że moglibyśmy tu trochę pomieszkać, wydaje się bardzo kusząca.

Continue reading “O życiu w zgodzie z Naturą w Joburg”

Blog pisany później – Dziennik Podróży

 

Ogromne porty lotnicze zmieniające się w małe lotniska, to uczucie, kiedy nocą oglądam miasto po raz pierwszy z wnętrza taksówki, obrotowe drzwi otwierające się wprost na stanowiska uśmiechniętych recepcjonistek. Cicho sunące windy, zepsute czytniki kart magnetycznych, pokoje przypominające malutkie mieszkania z mikroskopijnymi barami i jednorazowymi kosmetykami, przyborami do czyszczenia butów, odzieży, a czasem i resztek świadomości…

Continue reading “Blog pisany później – Dziennik Podróży”