Niemoc rozumu

Zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza jest zdarzeniem tragicznym, wstrząsającym… jak jeszcze je nazwać? Rzecz w tym, że w obliczu tego zdarzenia zasadniczo brakuje nam słów, albowiem wyeksploatowaliśmy nasz język z pojęć o dużym ładunku etycznym i emocjonalnym. Pojęcia typu „tragedia”, „koszmar”, „dramat”, „rozpacz”, „koniec tego czy tamtego” padają w debacie publicznej na porządku dziennym pod adresem coraz błahszych zdarzeń. Już niemal każde rozczarowanie wydaje nam się tragedią. 

Continue reading “Niemoc rozumu”

Złudzenia emocjonalne

Śniło mi się jednej z ostatnich nocy, że się bardzo na kogoś rozgniewałem. Aż się przez to obudziłem. Ale kiedy już nie spałem, dalej czułem, że jestem rozgniewany. To mnie trochę skonsternowało. Przypomniałem sobie sytuację ze snu – przecież normalnie, tj. na jawie, nie rozzłościłoby mnie to. Na pewno nie aż tak. Skąd więc ta złość teraz?

Continue reading “Złudzenia emocjonalne”

Uwolnij… spokój

Silne emocje są zwyczajowym i całkowicie bezkrytycznie przyjmowanym motywem bardzo dużej części współczesnych reklam. U podstaw tej praktyki leży przekonanie, że to właśnie silne emocje stanowią nieodłączny komponent udanego i spełnionego życia. „Podaruj sobie emocje”, „uwolnij emocje”, „gotowi na emocje?”. To typowe hasła, do których, w tej czy innej formie, odwołują się reklamodawcy. Mają one wywoływać pozytywne skojarzenia, motywować do sięgnięcia po dany produkt czy wzięcia udziału w jakiejś akcji. Emocje stanowią dzisiaj oznakę zaangażowania i postawy afirmującej. Continue reading “Uwolnij… spokój”

Marzenia zakazane!

Niedawno jeden z internautów w komentarzu do mojego „kontrowersyjnego” tekstu o emocjach, spytał mnie: „Czy moment, w którym marzymy, jest emocjonalny czy refleksyjny?”. Odpisałem mu, że marzenie, samo w sobie, nie jest ani takie, ani takie. Marzenie to przedstawianie sobie obrazów w głowie – emocja lub refleksja to dwie możliwe reakcje na te przedstawienia. Możemy więc marzyć zarówno emocjonalnie, jak i refleksyjnie.

Wydaje mi się jednak, że to pytanie ma drugie dno, które chciałbym tu krótko rozważyć. Sądzę, że współcześnie marzenie pełni funkcję zdecydowanie emocjonalną. Marzenie to takie przedstawianie sobie w głowie obrazów możliwej, dotyczącej nas znacząco rzeczywistości, które pełni funkcję wywoływania silnych, pocieszających nas wzruszeń. Marzymy zazwyczaj po to, żeby poczuć się lepiej, albo dlatego że doskwiera nam jakiś lęk czy cierpienie i, nie mogąc zmienić biegu zdarzeń, chcemy przynajmniej wyobrazić sobie taką możliwość i dzięki temu doznać jakiegoś pocieszenia, poprawy nastroju; albo dlatego że po prostu pragniemy doznać przyjemnych emocji, z nudów, czy też z przyzwyczajenia. W obu przypadkach sięgamy po marzenia tak, jak się sięga po alkohol. Uważam, że to dzisiaj norma. Sam czyniłem tak przez wiele lat. Continue reading “Marzenia zakazane!”

O tak zwanym biegnięciu z górki

Antyczni stoicy tępili ludzkie afekty, upatrując w nich źródło najpoważniejszego zagrożenia, przed jakim w swej codziennej egzystencji stajemy. Człowiek w stanie afektywnego pobudzenia jest niebezpieczny dla siebie i swojego otoczenia. Ma zaburzoną percepcję rzeczywistości, podejmuje pochopne decyzje, niewłaściwie ocenia ryzyko i sytuację, w jakiej się znalazł.

Continue reading “O tak zwanym biegnięciu z górki”

Groźna radość

W kulturze współczesnej wciąż dość często dzielimy emocje na pozytywne i negatywne. O pierwsze zabiegamy, tych drugich natomiast staramy się unikać.

Stoicy uważali, że emocje pozytywne związane są z przeświadczeniem (świadomym lub podświadomym), że spotkało nas (tu i teraz) lub spotka (w przyszłości) coś dobrego. W tym pierwszym przypadku odczuwamy radość i stany wobec niej pochodne, w tym drugim przypadku doświadczamy nadziei czy pragnienia oraz stanów wobec nich pochodnych.

Emocje negatywne, których wolelibyśmy nie doświadczać, związane są z przeświadczeniem (świadomym lub podświadomym), że spotkało nas (tu i teraz) lub spotka (w przyszłości) jakieś zło. W przypadku zła teraźniejszego doświadczamy cierpienia (i stanów pochodnych), w przypadku zaś zła przyszłego doświadczamy lęku (i stanów pochodnych).

Dwa mity leżą u podstaw współczesnej emocjonalności. Po pierwsze, że tak doświadczenie emocji pozytywnych, jak i negatywnych jest zasadniczo nieuniknione. Po drugie, że emocje pozytywne, związane z doświadczeniem jakiegoś dobra, są czymś wyłącznie pożądanym i nie ma niczego złego w uleganiu im. Nad tym drugim mitem chciałbym się dziś pochylić. Oto na przykład Cyceron, ku niewątpliwemu zdumieniu współczesnego czytelnika, pisze:

Uniesienie duszy w radości wynika bowiem z takiej samej ułomności, jak skurcz duszy w bólu; a pożądliwość w dążeniu do czegoś jest szczytem takiego samego braku charakteru, jak uciecha z używania. Słusznie więc uważa się za ludzi bez charakteru zarówno tych, co są zbytnio znękani przykrością, jak i tych, co się nadmiernie cieszą.

(Cyceron. Rozmowy tuskulańskie. Przeł. J. Śmigaj. IV.31)

Stoicy zaobserwowali, że tak zwane pozytywne emocje są równie szkodliwe co negatywne. A nawet więcej: emocje pozytywne są bardziej niebezpieczne, bo usypiają naszą czujność. Sądzimy, że wszystko jest w porządku, podczas gdy radość, euforia, ekstaza zaburzają naszą percepcję rzeczywistości, wyłączają krytyczne myślenie, podejmujemy pod ich wpływem błędne decyzje, szkodzimy sobie i bliskim, odurzamy się. Dyskusja na ten temat ze współczesnymi teoriami psychologicznymi i terapeutycznymi to jedna z najbardziej fascynujących linii rozwoju współczesnego stoicyzmu ‒ będę jeszcze do tego nawiązywał w tym blogu.

Wielu antycznych stoików zwykło mawiać, że uczynek niegodziwy pod wpływem bólu bardziej jest zrozumiały i wybaczalny niż takiż uczynek powodowany przyjemnością, poszukiwaniem radości. Niegodziwość w imię przyjemności to hańba, w imię ulżenia cierpieniu zaś to słabość.

Zakochanie jako choroba umysłowa, czyli stoicyzm z okazji walentynek

Z olbrzymiej gamy możliwych stanów afektywnych człowieka jedna ich podgrupa cieszy się współcześnie szczególnym zainteresowaniem – jest to podgrupa emocji. Wśród nich niektóre są wyjątkowo niepożądane (stres, rozpacz, zazdrość), inne wręcz przeciwnie, cieszą się nie tylko wielkim uznaniem, ale nadto stanowią część standardu czy wyznacznika dobrego życia. Do tej ostatniej grupy należy celebrowany 14 lutego stan zakochania. Continue reading “Zakochanie jako choroba umysłowa, czyli stoicyzm z okazji walentynek”

Cywilizacja podekscytowanych i rozdrażnionych

Antyczni stoicy wyróżniali cztery podstawowe rodzaje namiętności (emocji). Jak podaje Diogenes Laertios:

„Mówią, że wśród namiętności są cztery główne rodzaje: smutek (lype), strach (fobos), pożądanie (epithymia), rozkosz (hedone).”

[Diogenes Laertios. Żywoty… Przeł. K. Leśniak. VII.110-111.]

Continue reading “Cywilizacja podekscytowanych i rozdrażnionych”

Głębsze czucie stoika

Antyczni stoicy wypracowali bardzo rozbudowaną teorię emocji, która współcześnie spotyka się zazwyczaj z głębokim niezrozumieniem. W potocznych wyobrażeniach (którym niestety nierzadko wtórują fachowe opracowania) postawa stoicka postrzegana jest jako budowana w opozycji, w kontrze, do całej struktury afektywnej człowieka. Zgodnie z tym wyobrażeniem, im mniej ktoś ma uczuć i emocji, tym bardziej jest stoikiem. Tymczasem praktyka stoicka opiera się na bardzo zniuansowanej pracy nad strukturą afektywną – nie ma tu miejsca na żadne proste podziały i posunięcia.

Dla potrzeb współczesnej praktyki stoickiej niezbędna jest nowa rozbudowana terminologia do nazywania bardzo różnych stanów afektywnych człowieka. Prace nad nią można by prowadzić pod szyldem: Nowa stoicka fenomenologia uczuć. Chciałbym tu zaproponować przyczynek do tego dzieła w postaci ważnej, a może nawet kluczowej kategorii pojęciowej, mianowicie uczucia głębokie.

Określenie to stworzyłem przez analogię z czuciami głębokimi, kategorią stosowaną w kinestetyce, gdzie oznacza zmysł położenia ciała względem otoczenia. Receptory tego zmysłu zlokalizowane są w mięśniach. Czucie głębokie umożliwia nam zachowanie równowagi oraz wykonywanie ruchów adekwatnych do naszego położenia. Czucie głębokie jest więc odpowiednikiem szóstego zmysłu. Pozostałe pięć zmysłów to czucie zwykłe, które można też nazwać zewnętrznym.

Uczucie głębokie rozumiem jako stan wypływający z doświadczenia bycia w swoim ciele, świadomości procesów życiowych, faktu wszelkiego doznawania oraz działania jako takiego. Uczuciu temu towarzyszy lub może towarzyszyć głęboka satysfakcja, że nasze procesy życiowe na najbardziej podstawowym poziomie przebiegają poprawnie.

Uczucie głębokie to stan wypływający z doświadczenia bycia w swoim ciele, świadomości procesów życiowych, faktu wszelkiego doznawania oraz działania jako takiego. 

Wydaje mi się, że stoicyzm można interpretować jako próbę bardzo konsekwentnego osadzenia człowieka w uczuciu głębokim. Stoicy odkryli, że jedyne naprawdę pewne i stabilne

doświadczenie szczęścia możliwe jest właśnie na gruncie tego osadzenia. Wszelkie inne rodzaje szczęścia są niestabilne. Zazwyczaj zaburzają też doświadczenie uczucia głębokiego.

W następnym wpisie postaram się opisać to uczucie od strony bardziej praktycznej, tj. jak pracować nad jego pogłębieniem.