Stoicyzm Gwiezdnych wojen

Premiera kolejnej odsłony Gwiezdnych wojen to dobra okazja, aby naświetlić nieco sprawę filozofii leżącej u podstaw najważniejszego wątku tej filmowej sagi. Chodzi tu o koncepcję mocy, która w sposób jednoznaczny wywodzi się z antycznego nauczania filozofów stoickich.

Po pierwsze więc: antyczni stoicy byli monistami, to znaczy uważali, że świat stanowi jednorodną całość. Kluczowym elementem tej całości jest pneuma (po grecku „tchnienie”), która jest rodzajem wibrującej energii przenikającej całą rzeczywistość. Tę energię można rozumieć jako moc, dzięki której świat stanowi zorganizowaną, a nie chaotyczną całość. Ujmując rzecz metaforycznie, pneuma jest rodzajem siły, która „klei” rzeczy ze sobą.

Po drugie: moc, o której tu mowa, przyjmuje w człowieku różne postaci, a najważniejszą z nich jest ta, którą stoicy nazywają hegemonikonem, czyli władza kierownicza duszy, potocznie określana mianem rozumu.

Po trzecie: celem praktyki stoickiej jest osiągnięcie właściwej wewnętrznej równowagi energetycznej, co w starożytności określano zazwyczaj mianem cnoty, który to termin stoicy wyjaśniali niekiedy za pomocą pojęcia mocy – cnota to wewnętrzna moc człowieka, wynikająca z uzyskania właściwego natężenia kosmicznej energii w naszym umyśle.

Po czwarte: energia, jaką dysponujemy, może doznać całkowitego wypaczenia, stanowiąc przez to źródło zła w człowieku. Istotą tego wypaczenia są emocje. Ludzie stają się źli, bo nie wytrzymują konfrontacji z destrukcyjnymi emocjami.

Antyczni stoicy byli więc swego rodzaju wewnętrznymi Jedi. Mówię, że wewnętrznymi, dlatego że ich moc objawiała się nie w spektakularnych przejawach panowania nad rzeczywistością materialną i nadzwyczajną sprawnością fizyczną, ale w dyscyplinie myślenia, pragnienia i działania oraz w uczuciu głębokiej jedności z kosmosem.

W pewnym sensie wyczyny stoika są równie spektakularne – rzecz jednak w tym, że niekoniecznie muszą się tak jawić postronnemu obserwatorowi. Dlatego wyczyny mistrzów Jedi należy traktować jako metaforę wewnętrznej mocy stoika.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur