Spokojny sen stoika

Żyjemy w ciągłym biegu i stresie. Często dokuczają nam kłopoty ze snem. Nawet jeśli udaje nam się zasnąć, to często potrzebujemy specjalnych komfortowych warunków – ciszy i ciemności. Przez wiele lat nie potrafiłem wieczorem zasnąć, jeśli w pokoju nie było całkowicie cicho i ciemno. Drażniły mnie hałasy za oknem, kręcące się po domu dorosłe już dzieci, niekiedy nawet głośny oddech żony.

Z zaskoczeniem odkryłem, że praktyka stoicka i to potrafi zmienić. Zacząłem regularnie ćwiczyć podczas zasypiania. Pierwotnie chodziło mi o co innego. Stres i masa zajęć w pracy sprawiały, że podczas zasypiania czasem włączał mi się uciążliwy i nieprzerwany ciąg myśli i skojarzeń. Żeby go zatrzymać i spokojnie zasnąć, wdrożyłem przed zaśnięciem kilka prostych ćwiczeń stoickich. Przed wszystkim robiłem pewną „łóżkową” wersję exetazein, czyli czegoś w rodzaju uważnego monitoringu funkcji oceniania. Oto pojawia się w głowie jakiś obraz, a nasz umysł natychmiast proponuje jakąś ocenę – na jej podstawie koncentrujemy się na tym obrazie (niepokojąc się nim na przykład) albo nie koncentrujemy. Zasypiający stoik przygląda się tylko obrazom, stara się ich nie oceniać, nie zatrzymywać na każdym myśli. Zamiast tego obserwuje samą pracę funkcji ocenienia, ja nazywam to mięśniem oceniania, albo rdzeniem hegemonikonu (hegemonikon to według stoików część kierownicza naszej duszy).

To działa tak, że mięsień oceniania „chce” wydać ocenę, a ja każdemu temu odruchowi mówię „nie”, ale zostawiam, można by rzec, samo to nagie chcenie. Przyglądam mu się, jak antropolog czy zoolog, jako ciekawemu okazowi natury. To bardzo interesujące, że jest w nas ta część, która w każdej chwili i niemal za wszelką cenę rzuca się wprost do oceniania wszystkiego. Spokojne zaś oglądanie daje ciekawy efekt wewnętrzny, który bardzo trudno opisać. Jest to doświadczenie trochę medytacyjne, możliwe, że ma też potencjał mistyczny.

W każdym razie, do tego tutaj zmierzam, regularne powtarzanie tego ćwiczenia, sprawiło, że podczas zasypiania przestały mi przeszkadzać światło i hałasy.

Niedawno byłem na spływie kajakowym. Zatrzymaliśmy się na noc w namiotach na obrzeżach wioski: szczekały psy, przejeżdżał traktor, ktoś grał na gitarze przy ognisku. Żadna z tych rzeczy w niczym mi nie przeszkadzała. Dawniej potrzebowałbym zatyczek do uszu. Po prostu mój mięsień oceniania nie ocenił tych rzeczy jako przeszkadzających, nie zdążył ich ocenić, nie pozwoliłem mu. Więc nie mogły mi przeszkadzać w zaśnięciu.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur