Ostatnio zetknąłem się w obszarze filozofii kultury z kategorią nadprodukcji. Autorka interesującego tekstu na ten temat pisze między innymi:

„NADPRODUKCJA jest wynikiem przeniknięcia mechanizmów rynkowych do wszystkich obszarów naszego życia, pól twórczości, instytucji, w których pracujemy.

Jest elementem systemu żerującego na naszej aktywności, bo to przede wszystkim ta ruchliwość – a nie treść i sensy – generuje zyski. Kiedy się zatrzymamy, zmęczymy, staniemy z boku – stajemy się dla systemu zbędni. Co więcej, jesteśmy dla niego zbędni, gdy naszą energię kierujemy tam, gdzie ma to rzeczywiste znaczenie, na przykład kiedy zajmujemy się tymi, którzy wymagają opieki, dziećmi i dorosłymi.”

Weronika Parafianowicz, [w:]: Dialog. Miesięcznik poświęcony dramaturgi współczesnej, 1.2020.

Wprawdzie tekst poświęcony jest przede wszystkim nadprodukcji w obszarze sztuki współczesnej, jednak wskazuje na zjawisko szersze. Ludzkość produkuje coraz więcej muzyki, filmów, wszelkiego rodzaju tekstów, happeningów, wydarzeń – stale jesteśmy tym bezprecedensowym potokiem twórczości zalewani. Wszyscy produkują, produkują dużo, niekoniecznie dlatego że chcą lub potrzebują, ale, jak argumentuje autorka, dlatego że są do tego stale stymulowani przez system.

Wydaje mi się jednak, że nadprodukcja ma więcej przyczyn niż kapitalistyczny system produkcji. Widzę co najmniej trzy inne istotne czynniki. Pierwszym jest wolność, drugim dynamika przemian kulturowych, trzecim postęp nauki. Historia ludzkości to bezprecedensowy przyrost wolności, która, poza aspektem politycznym, manifestuje się w ilości wolnego czasu. Ludzie jeszcze nigdy w historii nie mieli tyle wolnego czasu – to naturalne, że wykorzystują go do autoekspresji w tej czy innej formie. Drugim jest dynamika przemian kulturowych – język, kody kulturowe, zestawy i hierarchie wartości zmieniają się tak szybko, że stale potrzebujemy swego rodzaju kulturowej aktualizacji. Wiele tekstów, które ja sam napisałem, tym właśnie było motywowanych – zależało mi mianowicie, żeby zaktualizować stoicyzm, przedstawić jego wersję czytelną da współczesnego człowieka. Podobnie jest z trzecim czynnikiem, czyli postępem nauki. Pisał o tym ostatnio w swojej książce „Factfulness” Hans Rosling. Wiedza nie jest statyczna, tylko w matematyce 2+2 wciąż równa się 4, podczas gdy we współczesnej fizyce, a zwłaszcza w naukach społecznych, nasze rozumienie świata i człowieka bardzo dynamicznie się zmienia, w efekcie czego książka sprzed 10 lat staje się nieaktualna. Trzeba wyprodukować nową.

Jak komentuje to Rosling:

„W obszarze nauk społecznych nawet najbardziej podstawowa wiedza bardzo szybko ulega przedawnieniu. Tak jak w przypadku mleka czy warzyw musimy się zaopatrzyć w coś świeżego. Ponieważ wszystko się zmienia.”

Hans Rosling,Factfulness, s. 179 (powyższy fragment w moim przekładzie).

Świat jest dzisiaj bardziej złożony i wielowymiarowy niż kiedykolwiek wcześniej. Nie sądzę, żebyśmy mogli to zmienić, ani zatrzymać. Potrzebujemy nie zatrzymania i zwolnienia produkcji, ale skutecznych filtrów, za pomocą których będziemy reagować tylko na część nowości, tylko po część nowych tekstów sięgać. Już teraz na przykład widzę, że bardzo wielu ludzi wykształciło nową kulturową kompetencję odpisywania tylko na część e-mail, SMS-ów, wpisów itd. Ta wybiórczość, ochronna selektywna skóra, staje się niezbędnym elementem naszego przetrwania. Ciekawe, że już antyczni stoicy zalecali, żeby w tym potoku nowości wybrać sobie kilka ksiąg, z którymi będziemy systematycznie obcować – pozostałymi zaś nie ma co sobie zawracać głowy. Taka postawa była możliwa wtedy i jest możliwa także współcześnie.