Najważniejsze hasło ostatnich tygodni brzmi „zostań w domu”. Do zastosowania się do tej dyrektywy przekonują politycy, dziennikarze, specjaliści i celebryci. Z wykonaniem jest oczywiście różnie. Po zamknięciu Kampinosu i innych parków narodowych ludzie tłumnie wylegli na osiedlowe deptaki, pobliskie ścieżki – najwidoczniej nie umieją usiedzieć w domu.

Wielu z nas, nawet jeśli udaje nam się pozostać w domu, to wychodzimy z siebie. Godzinami przesiadujemy w sieci, śledzimy kolejne serwisy informacyjne, komunikujemy się na wszystkich możliwych komunikatorach. Żyjemy w czasach, kiedy nakaz pozostania w domach, o ile tyczyć się może ciała, o tyle w niczym nie krępuje umysłu. Nasz umysł, duch, nie uznaje żadnych narzuconych przez pandemię koronawirusa ograniczeń. Śmigamy bez zahamowań po najodleglejszych rubieżach świata, krępowani jedynie przez granice ludzkiej wyobraźni. Można wprost powiedzieć, że im bardziej każą nam być w domu, tym mniej jesteśmy u siebie.

Czytaj także: Koronawirus jako metafora życia – spostrzeżenia stoickie >>>

Można tymczasem wykorzystać nadarzającą nam się właśnie okazję i się ze sobą nieco bliżej poznać. Zazwyczaj, będąc w ciągłej pogoni za sprawunkami, w ciągłym pędzie pilnych spraw, popychani niejako przez świat do „wykonywania” życia, mało mieliśmy okazji, żeby zastanowić się, czym dla nas w ogóle to życie jest, czego my, w najgłębszych zakamarkach naszego ducha, od tego życia byśmy się chcieli spodziewać, co w ogóle jest dla nas ważne i dlaczego.

Zamiast więc gnać wirtualnie na rubieże znanego świata, zróbmy choć kilka kroków w stronę tego, co na co dzień najbardziej niepoznane, w stronę nas samych. Gdzie każdy z nas ma siebie? Stoicy uważają, że „siebie”, to tyle co zdolność refleksji, a więc zdolność stanięcia z boku wszyskich swoich bieżących spraw i zważenie ich pod kątem tego, co naprawdę długofalowo ważne. Następnie owo „siebie” to dla nich zdolność spojrzenia na świat możliwie bezstronnie i obiektywnie, dostrzeżenie w tym swojej drobnej i przemijającej roli, dążenie do wypełnienia jej ze spokojem i godnością, pamiętając o własnej przygodności i ulotności, starając się możliwie najpełniej i najistotniej przeżyć każdy dzień. Wreszcie owo „siebie” to spokojne badanie wartości, tego, co w życiu ważne, co się przyczynia do tego, żebyśmy tak my, jak i wszyscy dookoła nas mogli się stawać coraz lepszymi ludźmi.

Czytaj także: Dwa uchwyty na pandemię koronawirusa >>>

Choć kilka kroków w stronę tak rozumianego siebie, a zmiana dla świata, po tym jak już pandemia ustanie, mogłaby być ogromna. Apeluję więc nie tylko o to, żeby pozostać w domu, apeluję również o to, żeby pozostać u siebie.

Komentarzom do obecnej sytuacji związanej z pandemią koronawirusa, w tym stoickim radom, jak sobie w niej radzić, poświęcam także najbliższe odcinki mojego podcastu „Ze stoickim spokojem”.