Pluskwy, wino i eksperyment Chryzypa, czyli relacja ze Stoiconu 2019

Ok. 300 roku przed naszą erą zamożny kupiec Zenon, pochodzący z Kition, wyrusza w drogę, która – jak wydawało się – miała zadecydować o jego przyszłości zawodowej. Na cel swej podróży wybiera Ateny, prężnie rozwijające się greckie państwo-miasto (polis).

Statek załadowany towarami Zenona rozbija się jednak u wybrzeży portu w Pireusie w trakcie potwornej burzy, a kupiec ląduje – jakbyśmy to obecnie powiedzieli – „na bruku”. Zenon nie może wtedy wiedzieć, że ta katastrofa morska wywołała szereg zdarzeń, które w konsekwencji zapiszą jego imię złotymi zgłoskami w historii europejskiej i światowej filozofii. Pozbawiony majątku przystaje do ulicznej szkoły filozofów, których nazywa się powszechnie psami albo cynikami. Po pewnym czasie postanawia założyć własną szkołę, ale brakuje mu zarówno środków finansowych, jak i obywatelstwa, dzięki któremu mógłby oficjalnie wynajmować pomieszczenie i zapraszać swych słuchaczy. Los sprawia, że pewnego dnia zatrzymuje się w budynku na obrzeżach agory, ateńskiego rynku, który słynie w całej Helladzie nie tylko z najlepszych kupców i wykwintnych produktów, ale też najsłynniejszych szkół filozoficznych. Zenon nie ma nic do stracenia, zaczyna wygłaszać swoje tezy w budynku zwanym Portykiem Malowanym (po grecku Stoa Poikile). Budynek jest zadaszony, kolumnada chroni go przed palącym ateńskim słońcem. Jest dogodnie położony, na obrzeżach agory, ale codziennie mijają go tłumy osób sunących na rynek, aby załatwić swoje sprawy. Wyobrażam sobie, że kiedy tak stał w tym miejscu, odpoczywając pomiędzy swoimi wykładami, popijając wino i zrywając figi z pobliskiego drzewa, miał świetny widok na górujący nad miastem Akropol, a przede wszystkim jego centralną część. Potężną, wykonaną ze śnieżnobiałego marmuru świątynię greckiej bogini i zarówno patronki miasta, Ateny. Czy mógł przypuszczać wówczas, nawet w swych najśmielszych snach, że działania, które zapoczątkuje, przywiodą 2300 lat póżniej ludzi z całego świata, aby jeszcze raz wsłuchać się w jego nauki i oddać mu należyty hołd?

Widok na Akropol z podnóża Ateńskiej Agory

I ja, podobnie jak Tomasz Mazur, drugi ze współzałożycieli Stoic Way, ulegliśmy kiedyś magii Zenona. Po wielu latach ta nasza wspólna podróż zaprowadziła nas w końcu do jego domu, a także Chryzypa i innych greckich stoików. A wszystko przy okazji Stoiconu, międzynarodowej konferencji i spotkania stoików oraz sympatyków stoicyzmu. Muszę przyznać, że wracałem do Aten pełen obaw. Byłem tutaj ostatni raz w 2013 roku, w samym środku kryzysu ekonomicznego. Pamiętam, że centralna część miasta, Plaka, była wypełniona protestującymi, wznoszono barykady, a przed wejściem do metra trwały regularne walki z policją. Niestety moje obawy potwierdziły się. I chociaż zniknęli protestujący, a restauracje i bary z powrotem zapełniły się turystami, można mieć wrażenie, że miasto osuwa się w biedę. Niektóre osiedla zaczynają przypominać brazylijskie fawele. I tylko świetny street art sprawia, że warto zapuszczać się w te z pozoru zakazane rejony.

Gdzieś, gdzie nawet Goole Maps nie potrafi odnaleźć drogi

Sama konferencja odbyła się w American School of Classical Studies, klasycystycznym kompleksie budynków uniwersyteckich, wypełnionych aulami wykładowymi i marmurowymi kolumnami. W głównym skrzydle, przed wejściem do biblioteki, znajduje się przepiękny ogród, którego nie powstydziłby się sam Epikur. Jakże przyjemnie było stać tam w cieniu cyprysów i rozmawiać z innymi stoikami, czy też poleżeć przez chwilę na miękkim trawniku, wpatrując się w bezchmurne niebo. Do samej organizacji mógłbym się trochę przyczepić, ale kto jak kto, organizatorzy konferencji wypełnionej po brzegi stoikami, mogą pójść trochę na łatwiznę, wszak spotkać stoika awanturującego się z powodu długiego oczekiwania na rozpoczęcie sesji warsztatowej, jest raczej mało prawdopodobne.

American School of Classical Studies
American School of Classical Studies
American School of Classical Studies

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy z Tomaszem Mazurem nie wykorzystali takiej okazji, jak wspólny wyjazd do Aten, do przeprowadzenia jakiegoś stoickiego eksperymentu. I tak padło na badanie pod wiele mówiącym tytułem „Eksperyment winny Chryzypa”. A wszystko stąd, że Chryzyp kiedyś miał stwierdzić, że picie wina usuwa sporą część stoika ze stoika (ciekawe, co by mu na to odpowiedział Sokrates, znany skądinąd miłośnik wina i sympozjonów). Pozostało to tylko sprawdzić w praktyce! Wszak greckiego wina było tu pod dostatkiem. Włączyliśmy mikrofony, które przywieźliśmy ze sobą w celu nagrania kolejnego odcinka podcastu „Ze stoickim spokojem„, otworzyliśmy butelkę greckiego wina i włączyliśmy nagrywanie. Tak oto powstał pierwszy stoicko-sympozjonski podcast. Być może kiedyś będziemy na tyle odważni, że ujrzy on światło dzienne.

Stoicon 2019

Następnego dnia rozpoczęła się konferencja. Tutaj chciałbym na chwilę zatrzymać się przy samej warstwie merytorycznej Stoiconu. Dominowały sesje akademickie, które były albo zbyt banalne (dla mnie), albo zbyt naukowe. Z drugiej strony, dla osoby praktykującej stoicyzm od 8 lat, tematy poruszane na seminariach, czyli praktycznym aspekcie tego wydarzenia, czasami trąciły banałem. Wyobrażałem sobie nawet, jakby zachował się Epiktet, widząc nas rozważających wpływ tłumaczenia dzieła Marka Aureliusza z greki na łacinę i dopiero na język angielski. Prawdopobnie jego solidny drewniany kij poszedłby w ruch i pogoniłby nas, krzycząc „Pokażcie mi stoika!”. I już me serce zalałby smutek, gdyby na scenie nie pojawił się… On! Oficer Armii Amerykańskiej w stanie spoczynku, psycholog i psychoterapeuta, twórca Stoicism and Warrior Resilience Training. Kiedy tylko wszedł do auli, Tomasz szturchnął mnie łokciem, szepcząc mi do ucha: Zobacz, to jest Jarrett, poznałem go kilka lat temu na konferencji stoickiej w San Diego. Niezły z niego freak! Co tak zadziwiło mnie w pracy tego stoika? Dowiecie się w naszym najnowszym odcinku podcastu, mieliśmy bowiem przyjemność zarejestrować wywiad z Thomasem Jarrettem. Kiedy ostatnie oklaski po keynote speech już wybrzmiały, a stoicy z całego świata wypłynęli do ogrodu, delektując się schłodzonym białym winem, przeprowadzając największy w historii, stoicki eksperyment Chryzypa (a było nas na oko jakieś 300 osób), my z Tomasz rozstawiliśmy sprzęt do nagrywania i zaprosiliśmy kilku autorów poczytnych książek stoickich do udzielenia nam wywiadów. Do wysłuchania już niedługo w podcaście „Ze stoickim spokojem”.

Tomasz Mazur i Piotr Stankiewicz
Thomas Jarrett i Tomasz Mazur
Donald Robertson

Mimo, że główny dzień Stoiconu dobiegał już końca, dla nas nie był to jeszcze czas, aby się żegnać. Wraz z grupą polskich stoików (KPS Trójmiasto!) udaliśmy się na wspólny spacer po Atenach i dalszą dyskusję.

W nocy, w naszym wynajętym apartamencie, przytrafiła się mi rzecz przedziwna. Obudziłem się w środku nocy. Skóra w kilku miejscach mnie paliła. Pomyślałem, że oto ta przepyszna pasta z oliwki, którą raczyliśmy się na kolację, musiała mieć sporo alergenów. Rozejrzałem się po pokoju, obok snem sprawiedliwego spał Tomasz Mazur. Nad ranem odkryłem na sobie ugryzienia (dokładnie 52!), które powoli zamieniały się w mikroskopijne reaktory jądrowe. Tak gryzą tylko chińskie komary albo europejskie pluskwy! Zastanawiacie się, co przytrafiło się w tym samym apartamencie Tomaszowi Mazurowi? No więc nic. Najwidoczniej mistrz stoicki jest odporny nie tylko na pokuszenie duszy, ale i na ugryzienia owadów. I kiedy ostatniego dnia naszego pobytu w Atenach ja udałem się na poszukiwanie leków antyhistaminowych, Tomasz rozpoczął swój soul trip do źródeł stoicyzmu. Na szczęście udało mi się odnaleźć otwartą w niedzielę aptekę i ugasić pożar płonący na skórze. Mogłam więc dołączyć do Tomasza w poszukiwaniu Stoi Poikile. A odnaleźliśmy ją, schodząc ze wzgórza świątyni Hefajstosa. Jeżeli kiedykolwiek odwiedzicie agorę ateńską i będziecie wchodzić po ścieżce prowadzącej do świątyni, zatrzymajcie się przy wejściu na wzgórze i po odwróceniu się spójrzcie w prawo. Poza granicami agory, za torami kolejowymi, znajduje się wykopalisko, gdzie kiedyś stała Stoa. Teraz mieści się tam restauracja pod tą samą nazwą. Całe te ruiny ateńskiego rynku emanują jakąś przedziwną energią. Świadomość, że przechadzał się tam codziennie Plato, Chryzyp czy Sokrates tworzą naprawdę wyjątkową atmosferę. Czym byłaby Europa bez tego miejsca? Wszak to kolebka naszej kultury, miejsce narodzin demokracji, sztuki, nauki, teatru, filozofii i stoicyzmu.

Na sam koniec, kiedy poszliśmy obejrzeć ruiny Stoi Poikile, przytrafił nam się jeszcze jeden ciekawy zbieg okoliczności. Spotkaliśmy w tym samym miejscu, o tej samej porze trzech innych stoików, Johna Sellarsa, współtwórcę Modern Stoicism, Donalda Robertsona, jednego z najpoczytniejszych współcześnie autorów książek propagujących stoicyzm na świecie oraz Piotra Stankiewicza, autora m.in. „Sztuki życia według stoików” i „Does Happiness Write Blank Pages?”. Podobnie jak nas, ich także kiedyś dopadła magia bytującego tu Zenona z Kition, pierwszego z nas wszystkich, założyciela stoicyzmu.

Ateny

W samolocie, w drodze powrotnej do Warszawy, po stoicku znosząc swędzenie w 52 miejscach na ciele, przeczytałem rozdział poświęcony stoikom z najnowszej powieści Tomasza Mazura – „Zakazana historia filozofów”. Nie będę spojlerował, dla tych którzy jeszcze nie czytali książki, ale pod koniec pojedynku pomiędzy stoikami a pracownikami Instytucji, Chryzyp wypowiada zdanie, że stoicyzmu nie da się zawiesić, on już tu po prostu zawsze powróci. Wygląda na to, że miał rację. Ruch stoicki na świecie rozwija się w niezwykle szybkim tempie i dzieje się obecnie w nim coś naprawdę pozytywnego. Kto by się spodziewał? Na pewno nie Zenon z Kition.

Komentarze

Autor:

Michał Wiśniewski
Michał Wiśniewski