Pierwszy krok

Każdy ma własne demony, z którymi podejmuje się walki. Wydaje się, że pierwszym krokiem w praktykowaniu stoicyzmu jest rozpoznanie tych demonów. Czy moim demonem jest gniew? A może to stres? A może uzależnienie od używek? A może brak dyscypliny w zarządzaniu własnym czasem? A może to rozpasanie zmysłów? Jest wiele możliwości. Zanim zaczniemy praktykować, na samym wstępie warto więc zrobić sobie mapę swoich demonów, wyliczyć wszystkie swoje największe wady.

Każdy ma własne demony, z którymi podejmuje się walki.

Ale nie wystarczy od tego zacząć, trzeba także do tego wracać. To, co jest pierwsze, winno być także w środku i na końcu. Ze swoimi demonami trzeba się spotykać co dzień rano, niby na odprawie przed bitwą. Trzeba im spojrzeć w oczy i pamiętać o nich. Błędem naszym jest bowiem często, że o nich zapominamy.

Jest jednak jeszcze coś, coś bardziej pierwszego niż bliska znajomość z własnymi demonami. Jest to szczerość. Trzeba sobie raz wreszcie powiedzieć: dążę do własnej poprawy i robię to naprawdę tylko dla siebie, po to, żeby stać się lepszym człowiekiem. Trzeba to sobie naprawdę powiedzieć i uwierzyć w to. Robimy to nie dla uznania, nie dla sukcesu, nie dla powodzenia, czy przyjemności, ale po to, by stać się lepszymi i pełniejszymi ludźmi.

Jest jednak jeszcze coś, coś bardziej pierwszego niż bliska znajomość z własnymi demonami. Jest to szczerość.

Ćwiczyć więc trzeba po cichu, po cichu stawiać sobie kolejne wyzwania, przekraczać granice, gasić gniew i zawiść, lenistwo i lękliwość, małostkowość i nieżyczliwość, zmieniać się każdego dnia, małymi krokami, a jedyną prawdziwą radość czerpać ze świadomości tej zmiany.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur