Natychmiastowa dostępność pustki

Filozofowie od wieków zastanawiali się nad istotą ludzkiej kondycji, upatrując ją w takich atrybutach jak rozumność, wartość, bezinteresowność czy wolność. Im starsze teorie, tym bardziej akcentują unikalne walory ludzkiej kondycji, ujmując je nie tylko jako coś wyróżniającego, ale też bezwzględnie dobrego. Im jednak teorie bardziej współczesne, w tym większym stopniu stają się dwuznaczne i pesymistyczne. W ujęciu dwudziestowiecznych egzystencjalistów człowiek jest przede wszystkim ciągłą zmianą, jego istota wyraża się w nieustannym projektowaniu i dążeniu do przyszłego siebie, który to proces naznaczony jest odpowiedzialnością i niepokojem.

Wydaje się, że jeśli spojrzeć na ogólną tendencję filozoficznych koncepcji człowieka, od czasów Homera po dziś dzień, narzuca się jedno przede wszystkim spostrzeżenie – człowiek zaczyna się nam w coraz większym stopniu jawić przede wszystkim jako niepokojąca anomalia, rodzaj przerwy czy wyrwy w zarządzanym przez prawa natury porządku przyrody. Tam więc, gdzie dawni myślicieli widzieli wspaniałą, wyróżnioną czy obdarowaną przez bogów istotę, dzisiaj widzimy pustkę, natychmiastową możliwość wystąpienia czegoś całkowicie nieprzewidywalnego i niebezpiecznego.

Cały świat przyrody ożywionej stoi pod znakiem zmiany. Zmiana ta jednak dokonuje się nadzwyczaj powolnie, na drodze nieznacznych odchyleń jakiejś istniejącej wcześniej normy czy struktury. Wszystkim rządzą tu prawa i reguły – zrozumieć przyrodę, to zrozumieć te reguły. Żywot człowieka stoi tymczasem pod znakiem zdolności do natychmiastowej całkowitej deregulacji swoich instynktów, pragnień i potrzeb. Zrozumieć człowieka to odrzucić wszelkie reguły, to stanąć twarzą w twarz z pustką nieskończonych możliwości.

U zarania dziejów przed tą pustką chroniły nas silne przyrodnicze instynkty. Stopniowo ich rolę przejęła kultura, nakładając na człowieka stosunkowo sztywne ramy funkcjonowania. Współcześnie pozostaje jedynie narzucona sobie własnym wysiłkiem, starannie wytrenowana, wewnętrzna dyscyplina. Stoicyzm rozumiem właśnie jako taki system wewnętrznej dyscypliny.

Jednak ta dyscyplina jest przy pierwszym podejściu nużąca i trudna. Jest zasadniczo wątpliwe, by kiedykolwiek okazała się atrakcyjna dla znaczącej części ludzkiej populacji. Jest więc nieuchronne, że współczesna ludzkość, otoczona zgiełkiem wielu norm i wartości, uwodzona przez łatwe emocje, będzie nieustannie oscylować wokół pogłębiającej się pustki. Oznacza to narastający niepokój, poczucie bezsensu, dezorientację, brak jakiegokolwiek zakorzenienia, podatność na działania destrukcyjne, w tym autodestrukcyjne, dominację silnych emocji, odrzucenie rozumu.

Można więc powiedzieć, że przed ludzkością, w jej obecnym stanie, roztaczają się raczej niewesołe perspektywy. Nieliczni ciężko pracujący nad duchowością i ogromna rzesza straceńców, gnających na oślep w dziką otchłań. Może jedynym ratunkiem jest jednak sztuczna inteligencja…

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur