Stoicyzm często postrzegany jest jako praktyka i doktryna o charakterze przede wszystkim racjonalistycznym. Sądzi się więc, że stoik pracuje nad sobą za pomocą różnego rodzaju racjonalnych napomnień, że buduje zestaw uzasadnień, za pomocą których stara się zmienić swoje postępowanie i nawyki.

Tymczasem, jeśli uważnie prześledzimy teksty praktykujących starożytnych i współczesnych stoików, zauważymy, że główny nacisk postawiony jest w nich na techniki raczej imaginatywne i to z mocnym zaakcentowaniem komponentu zmysłowego. Chodzi o oddziaływanie za pomocą wyobrażeń i to bardzo obudowanych szczegółami zmysłowymi.

Jednym z najpopularniejszych stoickich ćwiczeń jest perspektywa kosmiczna, która polega przede wszystkim na próbie spojrzenia na swoje aktualne lub możliwe problemy z pewnego znaczącego oddalenia. Wiele osób narzeka na nieskuteczność tej praktyki. Próbują spojrzeć na siebie z oddalenia, jednak bieżące problemy doskwierają im zbyt dotkliwie – niby patrzą z daleka, ale odczuwają z bliska. Tak jakby tylko jeden ich zmysł się oddalił albo tylko jeden organ, umysł, podczas gdy żołądek cały czas jest na planecie. I ten żołądek jest ściśnięty.

Jednak właśnie dlatego zaawansowani praktycy stoicy nie zachęcają do racjonalnego dystansu, lecz do wyobrażenia sobie dystansu zmysłowego, ze wszystkimi namacalnymi szczegółami. Trzeba to poczuć, trzeba sobie wyobrazić pełną zmysłową realność tego oddalenia, a nie jedynie jego abstrakcyjną ideę. Ponieważ na co dzień jesteśmy zazwyczaj mocno osadzeni w naszych bolączkach, problemach, niepokojach i wyzwaniach, dobrze jest w praktykowaniu tego ćwiczenia wspomóc wyobraźnię realnym zmysłowym doświadczeniem.

Dobrą do tego okazją są wyjazdy wakacyjne. Jesteśmy z dala od naszej codziennej rutyny, możemy spróbować doświadczyć rzeczywistości w nieco inny sposób. Ja mam kilka takich doświadczeń, które sobie w wakacje odświeżam i potem do nich w ciągu roku w pamięci wracam, używając ich w efektywnym praktykowaniu perspektywy kosmicznej.

Przykład pierwszy: jestem w nocy gdzieś w głuszy, na przykład na biwaku ze znajomymi. Oddalam się na jakiś czas od biwaku, zanurzam w ciemność, idę powoli, ostrożnie, spoglądając w bezmiar gwiaździstego i wyraźnie widocznego nieba. Nasycam się tym doświadczeniem, rozważając je w kontekście własnej znikomości i przemijalności wszystkich moich doczesnych kłopotek. To takie drobnostki. Staram się dobrze zapamiętać to doświadczenie, przechowywać jego żywy obraz w moim umyśle.

Przykład drugi: spędzam czas nad wodą, nad jeziorem lub morzem. Wypływam nieco dalej od brzegu, jakieś sto, dwieście metrów. Kładę się na wodzie, na plecach, patrzę w niebo. To pierwszy etap tego doświadczenia, staram się chłonąć wszystkimi zmysłami to uczucie zanurzenia czy zatopienia w bezmiarze świata. Drugi etap polega na tym, że wypuszczam całe powietrze z płuc i zaczynam powoli opadać, z otwartymi oczami, widząc jak tafla wody powoli zaczyna się oddalać. Opadam w ten sposób na głębokość jakichś dwóch metrów i wtedy wypływam. Doświadczam wtedy bardzo ekstremalnej wersji uczucia zatopienia w świecie, własnej nieistotności i znikomości na tle kosmicznej otchłani. To ćwiczenie wymaga oczywiście dobrych umiejętności pływackich i nie rekomenduję go nikomu, kto takowych nie posiada.

Przykład trzeci: idę leśną droga. Miejsce jest dowolne. Ja mieszkam niedaleko lasu i to ćwiczenie mogę powtarzać praktycznie w każdy weekend. Chodzi o to, żeby, będąc samym w lesie (mnie towarzyszy w tym jedynie mój pies, którego przy okazji wyprowadzam), postarać się całkowicie skupić na zmysłowym doświadczeniu spokojnego sunięcia przez las, ze wszystkimi jego odgłosami, zapachami i spokojnym pulsowaniem. Wyobrażam sobie, że jestem niczym samotna planeta, która sunie spokojnie przez galaktykę, a myszkujący w poszyciu leśnym pies jest moim satelitą.

Wszystkie te i im podobne doświadczenia zapamiętuję, osadzam się w nich zmysłowo, przechowuję ten złożony obraz w moim umyśle, po to, żeby potem, kiedy mam jakieś kłopoty lub się ich spodziewam, móc się do niego odwołać, zanurzyć w nim w wyobraźni, co właśnie czyni z perspektywy kosmicznej nie tyle racjonalne, intelektualne napomnienie, co raczej wielowymiarowe zmysłowe doświadczenie, które właśnie dzięki tej zmysłowości realnie oddziałuje na nasze aktualne położenie.