Jak po stoicku przetrwać mundial?

Mundial jest zawsze źródłem rozlicznych zgryzot. Kibice rozpaczają, kiedy ich drużyna słabo się spisuje, a kiedy spisuje się dobrze, stają się przyczyną zgryzot dla innych kibiców, a także, za sprawą wrzasków, skandowań i wszelkiego rodzaju hałasów, dla wszystkich innych, postronnych, którzy kibicami nie są. Jak po stoicku przetrać mundial?

Stoickie nauki na mundial można rozbić na trzy części, z których każda stanowi odpowiedź na inne pytanie.

Po pierwsze: jak radzić sobie z porażkami własnej drużyny?

Po drugie: jak radzić sobie z sukcesami własnej drużyny?

Po trzecie: jak radzić sobie z hałaśliwymi kibicami, kiedy samemu kibicem się nie jest?

Najpierw trzeba wyjaśnić, że wielkie imprezy sportowe aktywują silne instynkty związane z identyfikacją z grupą. Rywalizacja sportowa symbolizuje pierwotną sytuację „my” kontra „oni”, bezpieczeństwo kontra zagrożenie ze strony innego plemienia. Kibicując, uruchamiamy instynkty wojenne, na poziomie symbolicznym uczestniczymy w wojnie o przetrwanie naszego stada. Właśnie dlatego nasze instynkty są tak silne, a ich przejawy często niemal groteskowe, przerysowane, a może nawet niebezpieczne.

Wróćmy do pytań. Jak odpowiemy na pierwsze z nich? Polscy kibice dość często tej odpowiedzi w zeszłych latach potrzebowali. Zobaczymy, jak będzie w tym roku. Rada stoicka jest tu prosta: nastawić się na porażkę. Należy sobie, jeszcze przed meczem, szczegółowo wyobrazić porażkę naszej drużyny. Na przykład: Polska-Senegal: 1-3. Należy sobie przedstawić wszystkie przesłanki na rzecz prawdopodobieństwa tego wyniku. Senegal ma przecież bardzo dobrych piłkarzy, tak więc ich kibice mają wszelkie podstawy, żeby wierzyć w zwycięstwo. Dodatkową pomocą może być wyobrażenie sobie, że kibice przeciwnej drużyny są w podobnym do nas położeniu. Nasza porażka jest ich radością. Jeśli zaczynając oglądanie meczu, jesteśmy przygotowani na porażkę, to od tej pory może już być tylko lepiej.

Pytanie drugie brzmi może trochę dziwnie: jak radzić sobie ze zwycięstwami własnej drużyny? Nieumiejętność przyjmowania sukcesów stanowi zwłaszcza polską specjalność. Zwycięstwa wbijają nas w dumę oraz pychę, natychmiast wydaje nam się, że jesteśmy mistrzami wszystkiego i od teraz czaka nas wyłącznie droga chwały. Bardzo szybko tracimy kontakt z rzeczywistością. W obliczu sukcesu należy więc sobie wyobrażać, że równie dobrze mogliśmy przegrać oraz że jest bardzo prawdopodobne (znając historię naszej piłki), że następny mecz przegramy.

Wreszcie trzecia rada i zarazem odpowiedź na pytanie: jak radzić sobie z obecnością w naszym otoczeniu kibiców, kiedy my sami kibicami nie jesteśmy? Po pierwsze trzeba sobie uprzytomnić, że mundialowa gorączka w postaci histerii na ulicach i w mediach jest chorobą przejściową, to minie. Tak jak trzeba przeczekać grypę, tak można także przetrwać i mundial. Można to sobie również wyobrażać pod postacią burzy z piorunami. Burza jest normalnym zjawiskiem atmosferycznym, nie ma się co zżymać, w końcu musi się skończyć. Podobnie jak w obliczu burzy trzeba jednak zachować pewne środki ostrożności, tak i w obliczu mundialu, warto pamiętać o odpowiednich zabezpieczeniach. W bezpośrednim spotkaniu z rozgrzanym kibicem stosować się należy do kilku prostych zasad:

  1. Należy unikać kontaktu wzrokowego.
  2. Nie wolno zdradzać się z żadną wiedzą na temat wyników lub, co gorsza, nazwisk poszczególnych piłkarzy.
  3. Kibica chcącego z nami konwersować należy zbijać z tropu pytaniami typu: jaki mecz? To teraz są jakieś mistrzostwa? Glik, czy to rodzaj kleju?
  4. Należy sprowadzać rozmowę na inne tematy: warto wymyślić sobie na czas mundialu jakąś egzotyczną chorobę, która nam doskwiera i opowiadać ze szczegółami o różnych dziwnych jej objawach.
  5. Będąc w domu, należy unikać w telewizji i radiu kanałów i bloków informacyjnych – są to w tym okresie narzędzia rozpowszechniania zarazy emocjonalnej.

Zaleceniem dodatkowym, nieco trudniejszym do realizacji, kierowanym wyłącznie do nieco bardziej wytrzymałych jest… obejrzenie meczu, ale, uwaga, w taki sposób jak się ogląda kanał przyrodniczy opowiadający o zachowaniach dziwnego gatunku zwierząt. Wyobraźcie sobie przybyszów z obcej planety, którzy docierają na ziemię w trakcie trwania mundialu. Co pomyśleliby o naszej cywilizacji? Oto dwudziestu dwóch bardzo bogatych mężczyzn ze świetnymi fryzurami biega przez półtorej godziny po prostokątnym równo przystrzyżonym trawniku, starając się skierować jedną piłkę do jednej z dwóch bramek, podczas gdy na stadionie i przed telewizorami zagrzewają ich do tego miliony ludzi. Swoją drogą jest to osobliwe odwrócenie ról. W antycznym Rzymie bogaci arystokraci oglądali na arenie wyczyny ludzi ubogich lub zniewolonych. Dzisiaj jest odwrotnie: milionerzy biegają po boisku, a my, przed telewizorami, zarabiający jedną tysięczną tego, co piłkarze, kibicujemy im w tym zawzięcie.

Dla tych, którzy będą zdecydują się oglądać mundial, przygotowaliśmy konkurs!

Zadanie konkursowe polega na wskazaniu najbardziej stoickiej wypowiedź z mundialu (piłkarza, komentatora, trenera), a nagroda to przedpremierowy e-book „Wielki spokój. Trzydzieści antycznych lekcji dobrego życia według Muzoniusza Rufusa opracowane przez Tomasza Mazura”! Zgłoszenia konkursowe należy zostawiać wyłącznie pod tym postem konkursowym. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem konkursu.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur