Inne szczęście

Czwarta księga Państwa  Platona rozpoczyna się od riposty wystosowanej pod adresem Sokratesa, który w księdze poprzedniej opisywał sposób życia strażników idealnego państwa. Wygłasza ją Adejmant:

A co byś tak, Sokratesie, powiedział na swoją obronę, gdyby ci kto zarzucił, że jakoś nie bardzo są u ciebie szczęśliwi ci ludzie – tak jak ich tworzysz – i to sami sobie winni. Bo tak naprawdę, to państwo należy do nich, a oni z tego państwa żadnego dobra nie poliżą, jak to inni, co to sobie dobra ziemskie kupują i stawiają pałace, piękne i wielkie, i odpowiednie do nich sobie sprawiają urządzenia, i ofiary bogom składają indywidualne, i gości przyjmują, i to też, o czym przed chwilą mówiłeś: mają złoto i srebro, i wszystko, co, wiadomo, powinni mieć ludzie, którzy mają być szczęśliwi. Tylko po prostu, powiedzieć by mógł ktoś, wyglądają na wojsko zaciężne: siedzą w tym mieście i nic, tylko straż pełnią.

Platon. Państwo. 419. Przeł. W. Witwicki.

W miejscu tym Platon podkreśla, tak jak w wielu innych swoich dialogach, zasadniczą różnicę między dwoma rodzajami szczęścia. Można czerpać satysfakcję z tak zwanych dóbr zewnętrznych, w tym z doznań zmysłowych, stanu posiadania i prestiżu społecznego. Stan w ten sposób uzyskany, jeśli odznacza się jako taką stałością, zwykło określać się mianem szczęścia. Platon wszakże nauczył się od Sokratesa, że jest jeszcze jeden rodzaj szczęścia, który bierze się z tego, jacy jesteśmy, jaki jest nasz charakter. I ten drugi rodzaj obyć się może (a czasem musi) bez wszelkich dóbr zewnętrznych, lubi też wysiłek, wszelki trud, wielkie wyzwania, a nawet niebezpieczeństwa, znajdując w nich okazję do ćwiczenia i doskonalenia.

Tropem wyznaczonym przez tę Platońską dystynkcję poszły wszystkie w zasadzie szkoły hellenistyczne, w tym stoicyzm. Można powiedzieć, że praktyki stoickie to próba odzwyczajenia człowieka od myślenia i postępowania według pierwszego modelu szczęścia i przestawienia go na model drugi. Pierwszy model, w samej jego konstrukcji, naraża nas na cierpienia i frustracje, drugi model, przeciwnie, nie niesie ze sobą tego bagażu. Daje też zestaw doznań zupełnie odmienny, inny wywołuje zestaw uczuć i nastrojów, tak że odnoszenie słowa szczęście do obu tych stanów jest jednym z najbardziej zdumiewających nieporozumień w historii zachodniej kultury.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur