Blog pisany później – Dziennik Podróży

 

Ogromne porty lotnicze zmieniające się w małe lotniska, to uczucie, kiedy nocą oglądam miasto po raz pierwszy z wnętrza taksówki, obrotowe drzwi otwierające się wprost na stanowiska uśmiechniętych recepcjonistek. Cicho sunące windy, zepsute czytniki kart magnetycznych, pokoje przypominające malutkie mieszkania z mikroskopijnymi barami i jednorazowymi kosmetykami, przyborami do czyszczenia butów, odzieży, a czasem i resztek świadomości…

 

Moje życie. Splątana mapa służbowych podróży, projektów i audytów, rozmów z najbliższymi prowadzonymi na Skypie, trwających do późna „biznesowych” kolacji i następujących po nich poranków, kiedy w towarzystwie słońca biegnę pośród budzącego się do życia, nieznanego mi jeszcze miasta. Przez pięć ostatnich lat byłem audytorem, konsultantem, mężem, ojcem, a także stoikiem. Współczesnym praktykującym stoikiem.

 

Kontynentalne śniadania w hotelowych restauracjach, amerykańskie lunche w samo południe, angielskie wyjścia z korporacyjnych kolacji. Small talk z nieznajomym spotkanym w hotelowej windzie i skomplikowane negocjacje przy stole zarządu. Kilkugodzinne wideokonferencje i rozmowy o pogodzie przy automacie do kawy.

 

Podążałem drogą antycznej szkoły filozoficznej zrodzonej dwadzieścia trzy wieki temu w starożytnych Atenach. Wraz z grupą przyjaciół odkrywaliśmy starożytne nauki greckich oraz rzymskich filozofów, aby następnie przepisać je na język współczesny. Stoicyzm dominował w duchowym odbierze rzeczywistości i sprawiał, że potraktowaliśmy tę filozofię jako własną drogę i sposób na życie. To wszystko dało mi bazę i codzienną motywację do stawania naprzeciw zawodowym wyzwaniom. Przez pięć lat skrupulatnie budowałem wewnętrzną twierdzę, kamień po kamieniu, książka za książką, każdego dnia.

 

Walizki wypełnione poskładanymi w kostkę koszulami i filozoficznymi książkami. Miękkie wykładziny hotelowych pokoi. Szczotki, pasty i prawidła przewożonego obuwia. Umywalki osadzone w marmurowych stołach, podświetlane lustra i karteczki namawiające we wszystkich językach do ochrony środowiska w świecie hotelowych ręczników.

 

Stoicyzm jest współczesną praktyką duchową. Stoicyzm nie jest religią ani kursem rozwoju osobistego. Jest natomiast zbiorem unikatowych narzędzi, tzw. ćwiczeń duchowych, które pozwalają przetrwać trudy podróży i stawić czoło wyzwaniom oraz problemom, których tworzenie do perfekcji opanowały współczesne korporacje.

Niech ten blog będzie zapisem podróży, spowiedzią i rachunkiem sumienia współczesnego stoika. Niech będzie dowodem, że praktyka ta nie jest przynależna tylko filozofom, a wiedza, którą zdobyłem, jest na wyciągnięcie ręki każdego z Was. Niech będzie ukazaniem stoicyzmu w jego współczesnej praktycznej postaci.

 

 

Zdjęcie: Wydawnictwo Czarna Owca

Prezentacje i podsumowania wyników, uściski rąk, a czasem oznaki rezerwy. Sesje zwrotnych i zawrotnych komentarzy od członków zespołu. Szczere lub udawane pożegnania i taksówkarskie opowieści łamaną angielszczyzną. Piszczące bramki i wykrywacze metalu, szeleszczące kartki paszportu i uśmiechy stewardes witających mnie na pokładzie samolotu. Jeszcze tylko huk kiedy koła zderzają się z pasem startowym i … w końcu jestem z powrotem. Patrzę na książkę, którą nerwowo ściskam w dłoni. Marek Aureliusz puszcza mi oko z okładki, jak gdyby chciał mnie upomnieć:

 

„Trzeba stać prosto bez szukania podpory”.

Marek Aureliusz. Rozmyślania. 3.5. Przeł. K. Łapiński

Komentarze

Autor:

Michał Wiśniewski