W poprzednim wpisie przedstawiłem przegląd rozmaitych korzyści, jakie można czerpać ze stanu pandemii. Skupiłem się przy tym wówczas na korzyściach niechwalebnych, a więc takich, które stoicy antyczni, zgodnie ich teorią wartości, określiliby mianem złych.

Nie jest złe ani dobre to, co nam się przydarza, ale to, jaki z tego robimy użytek, jak się do tego odnosimy. Toteż, powtórzę to również w tym wpisie, ani choroba, ani jej krążące nad nami widmo i wszystkie tego konsekwencje, nie są złe same w sobie – to po prostu naturalna część ludzkiego życia – są to co najwyżej rzeczy niedogodne, których, jeśli się da, warto unikać. Jednak to, jak chorujemy oraz jak sobie z tym widmem radzimy, to już może być złe (lub dobre).

Czytaj także: Jakie korzyści niesie za sobą epidemia koronawirusa?

Pierwszą strategią, która, jeśli umiejętnie przeprowadzona, może nam pomóc obrócić obecną sytuację na realną korzyść, jest próba zrobienia z niej użytku samopoznawczego. Z jednej strony spotykają nas problemy i przeciwności, których prawie nikt nie przewidywał – stąd też może nasza psychika, zwłaszcza jej część nieświadoma, objawić równie nieprzewidzianą reakcję. Przyjrzenie się jej, uważne zbadanie, wzięcie jej, że tak powiem, na spytki, stanowi bardzo cenne źródło informacji o nas samych. Radzę więc, zamiast pogrążać się w rozpaczy, oddawać wszelkiego rodzaju lękom, poddać samą lub samego siebie badaniu. Dlaczego reaguję tak, a nie inaczej? Co mi to mówi o mnie i o moich świadomych celach? Jakie zagrożenia tkwią w moim wnętrzu?

Drugi tego rodzaju użytek to obserwowanie swojego funkcjonowania w nietypowej sytuacji. Pandemia koronawirusa zmusiła nas do zmiany bardzo dużej części naszych nawyków. Pracujemy z domu, rzadziej widujemy się z ludźmi, nie uczestniczymy w zgromadzeniach, częściej przebywamy z rodziną, mamy nieoczekiwaną porcję wolnego czasu, którą możemy spożytkować na jakieś dawno odkładane przedsięwzięcie. Jak się w tej nowej sytuacji odnajdujemy? Przyjrzyjmy się temu. To także cenne źródło informacji. Bardzo możliwe, że wielu z nas na własnej skórze doświadczy bardzo ważnej prawdy, tej mianowicie, że życie nie znosi próżni. W miejsce aktywności, które nam się wydawały niezbędne i najważniejsze, a których musieliśmy chwilowo zaniechać, zaraz pojawiają się inne, które niebawem okazują się równie istotne. Na każde drzwi, które nam życie przed nosem zamyka, otwiera się zawsze kilka innych – problem w tym, że my, przejęci rozpaczą i biadoleniem, często ich po prostu nie dostrzegamy. Wykorzystajmy więc obecną sytuację, żeby się dobrze rozejrzeć.

Czytaj także: Koronawirus jako metafora życia – spostrzeżenia stoickie >>>

Przedstawione powyżej stoickie rady wpisują się, co dla porządku muszę dodać, w stoicką strategię dwóch uchwytów. Powiada w swych wykładach Epitet, że jeśli nam brat wyrządzi jaką krzywdę, nie powinniśmy tego brać od strony krzywdy, ale za inny uchwyt, tj. od strony braterstwa. Zanim się zagniewasz na bliską osobę, pomnij, że jest ci bliska i może nie warto tego zaprzepaszczać z powodu błahostki. Podobnie w przypadku niedogodności związanych z pandemią. Zanim się całkiem pogrążymy w rozpaczy i niepokoju, poszukajmy jakiegoś innego ucha, za które można by to snadnie chwycić. Przede wszystkim nie zapominajmy, że to, co w życiu naprawdę cenne jest w nas samych, daleko poza zasięgiem jakiejkolwiek pandemii.

Komentarzom do obecnej sytuacji związanej z pandemią koronawirusa, w tym stoickim radom, jak sobie w niej radzić, poświęcam także najbliższe odcinki mojego podcastu „Ze stoickim spokojem”.