Cztery demony

Cztery demony nawiedzają ludzi. Można spotkać osoby wolne całkowicie od jednego z nich, czasem od dwóch, ale nie ma człowieka całkowicie wolnego od wszelkich demonów. W ten więc czy inny sposób – wszyscy jesteśmy nawiedzeni. 

Jakie są to demony? Zazwyczaj trudno je rozpoznać, jako że skrywają się za wzniecanym przez nie tumultem i kurzawą. Jednak zawsze tam są, rozkrzyczane, pyskate, agresywne, złośliwe, mroczne i kapryśne. Kryją się w kurzawie pragnień, strachów, lęków, podniet, uciech, śmiechów, szlochów i wzgard. 

Każdy z demonów operuje groźbą jednego z rodzajów śmierci, jakie dotyczą człowieka i na tym zasadza się jego siła. A nasza słabość bierze się z uległości wobec tej groźby. Jesteśmy ulegli po pierwsze, dlatego że samej groźby, ukrytej w kurzawie, rozbitej na tysiące ukłuć, nie rozpoznajemy, po drugie zaś, dlatego że nawet wtedy, gdy ją rozpoznajemy, mylnie zakładamy, że nas w istocie dotyczy. Ale przecież ona nas nie dotyczy – tego przede wszystkim trzeba się nauczyć i o tym pamiętać. 

Pierwszy demon straszy śmiercią ciała, przewijając przed naszymi oczyma obrazy chorób, umierania, starzenia się i skrajnego ubóstwa na skutek utraty źródła utrzymania. Pragniemy żyć, a przecież umrzemy. Na domiar złego śmierć jest równie blisko w każdej sekundzie naszego życia. Może nas uśmiercić bakteria, oblodzony krawężnik, szaleniec z nożem w ręku – śmierć czyha tak samo na słabych i silnych, młodych i starych, zalęknionych i odważnych. Demon śmierci ciała ma potężną moc i jadowity uśmieszek. 

Drugi demon straszy nas śmiercią społeczną, niepokojąc nas nieustannie wizjami odtrącenia, ostracyzmu i pogardy. Pragniemy uznania i akceptacji, niektórzy łakną tego niemal jak powietrza, w zamian nierzadko otrzymujemy sarkazm, obojętność, krytykę i kpinę, a demon śmierci społecznej podsuwa nam coraz to bardziej zatrważające perspektywy. Jego uśmiech jest cierpki i cyniczny. 

Demon trzeci straszy śmiercią naszych aspiracji, upadkiem ideałów, inflacją wartości, rozpadem sensu świata. Obcowanie z nim pogrąża nas w pustce, która niby jeszcze jest jakąś formą życia, ale która równocześnie wydaje się już śmiercią. Nasze życie od najwcześniejszych lat wyznaczają wielkie aspiracje, pragniemy odmienić świat, osiągnąć coś wielkiego, jednak wszystko do czego dążymy stale narażone jest na niepowodzenie, a demon umierających aspiracji stale nam o tym przypomina. Jego uśmiech jest szyderczy. 

A czwarty demon? Potrafi być najokrutniejszy, ma wykrzywiony uśmiech jokera. Pojawia się, kiedy zdjęci lękiem, nękani przez trzy pierwsze demony, sięgamy po polepszacze nastroju, takie jak alkohol, kawa, papierosy, słodycze, flirt, seks, hazard, gry i wszystko inne, co tylko da się w tym celu użyć. Wciągani w spiralę nałogów popadamy w coraz większą dezorientację, stając się przez tym łatwiejszym łupem pozostałych demonów. 

Każdy człowiek zmaga się z co najmniej dwoma z tych demonów, jednak większość ludzi ma na porządku dziennym do czynienia ze wszystkimi. A każdy z nich karmi się naszą życiową energią – my stajemy się coraz słabsi, a one coraz mocniejsze. Możemy się im przeciwstawić ruchem w głąb, cofnięciem się w siebie, zamieszkaniem w twierdzy wewnętrznej, umacnianej codzienną żmudną stoicką pracą. Twierdza wewnętrzna znajduje się poza zasięgiem każdego rodzaju śmierci. 

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur