Czego należy sobie życzyć?

Nowy Rok to okazja do składania życzeń tak innym, jak i sobie samemu. Część z nich ma charakter konwencjonalny i przez to nieco trywialny. Co roku powtarzamy więc te same oklepane formułki, życząc innym szczęścia i spełnienia w życiu prywatnym i zawodowym, dając w ten sposób raczej wyraz naszej pamięci o danej osobie, niekoniecznie zaś wiary, że istotnie uda jej się te cele osiągnąć. Określenie „dobrze komuś życzyć” znaczy dzisiaj przede wszystkim tyle, co myśleć o kimś życzliwie.

Część życzeń wypowiadamy jednak na serio, to jest jako życzenia właśnie. Dokładamy wtedy nieco więcej wysiłku i, zamiast wysyłać wszystkim znajomym ten sam SMS o banalnej ogólnikowej treści, układamy bardziej spersonalizowane i uszczegółowione życzenia. Zwracamy w nich uwagę na konkretne cele czy wyzwania, jakie stoją przed osobą, do której się zwracamy, życząc jej upragnionego awansu, poukładania spraw osobistych, odzyskania zdrowia, powodzenia w ryzykownym przedsięwzięciu biznesowym, więcej spokoju w codziennym życiu, wyjścia na tak zwaną prostą w tej czy innej sprawie.

Formułując takie życzenia, mamy zazwyczaj na myśli ziszczenie się określonego pożądanego przez adresata czy adresatkę życzeń splotu okoliczności życiowych – stoicy określali ten splot rzeczami zewnętrznymi. Życzymy bliskim nam osobom, żeby ich plany, pragnienia i aspiracje trafiły na podatny grunt, nie napotkały żadnych poważnych przeszkód, żeby gładko osiągały zamierzony cel – to jest, żeby działo się w ich życiu dokładnie to, co sobie wymyśliły. Taki jest w naszym wyobrażeniu sekret szczęścia.

Taki sposób myślenia trafnie podsumuje Epiktet, kiedy powiada:

„Dlaczego czujesz się nieszczęśliwy? Dlaczego dzieją się pewne rzeczy, chociaż ty tego nie chcesz, i dlaczego nie dzieją się pewne rzeczy, chociaż ty tego chcesz? To bowiem jest najsilniejszym dowodem niepowodzenia oraz nieszczęścia. Chcę czegoś, a to się nie dzieje. Czyż jest istota nieszczęśliwsza ode mnie? Nie chcę czegoś, a to się dzieje. Czyż jest istota bardziej ode mnie nieszczęśliwa?”

Epiktet, Diatryby, przeł. L. Joachimowicz, II, 17.

Istotą wszelkich życzeń, tak jak są one współcześnie rozumiane, jest postulat zbieżności między pragnieniami a zdarzeniami. Ponieważ jednak nikt z nas nie kontroluje zdarzeń, każde życzenie jest swego rodzaju zaklinaniem rzeczywistości. Słysząc takie zaklęcia w odniesieniu do naszego zdrowia, powodzenia w przedsięwzięciach biznesowych, spełnienia w miłości, nabieramy nieracjonalnej otuchy, że wszystko będzie dobrze. Świat jednak nie spełnia życzeń, zmierza spokojnie własnym torem, obojętny na nasze pragnienia i aspiracje.

Nie ma jednak nic gorszego niż taka osłabiona przez życzenia czujność. Przestajemy się wtedy skupiać nad tym, co naprawdę ważne, to znaczy na nieustającej pracy nad naszym charakterem, jasnością myśli, harmonią życia uczuciowego. Są to tymczasem rzeczy, na które mamy wpływ, które zależą od naszych realnych działań wewnętrznych. Dlatego stoik, jeśli już musi czegoś innym życzyć, powinien raczej formułować takie życzenia w następujący sposób:

Życzę ci, żebyś doznał zawodu w miłości, problemów w pracy, problemów z dziećmi, także kłopotów zdrowotnych, w ogóle wielu najrozmaitszych nieszczęść, które ty wszelako wykorzystasz jedynie jako sposobność do ćwiczenia hartu ducha, niezachwianej miłości do innych ludzi, wytrwałości w trudnych przedsięwzięciach, niezłomnej pogody ducha. Taka jest bowiem jedyna droga do prawdziwego szczęścia. Powodzenia.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur