Cywilizacja podekscytowanych i rozdrażnionych

Antyczni stoicy wyróżniali cztery podstawowe rodzaje namiętności (emocji). Jak podaje Diogenes Laertios:

„Mówią, że wśród namiętności są cztery główne rodzaje: smutek (lype), strach (fobos), pożądanie (epithymia), rozkosz (hedone).”

[Diogenes Laertios. Żywoty… Przeł. K. Leśniak. VII.110-111.]

Podział ten przeprowadzili przy pomocy dwóch kryteriów: oceny i czasu. Po pierwsze więc namiętność zawsze jest według stoików konsekwencją przeświadczenia oceniającego: oceniamy, że coś złego lub dobrego nam się przytrafia lub może przytrafić. Jeśli to coś złego, doświadczamy emocji negatywnej, jeśli coś dobrego, doświadczamy emocji pozytywnej. Po drugie bierzemy kryterium czasu: nasza ocena może dotyczyć tego, co nam się przytrafia obecnie lub co nam się może przytrafić w przyszłości.

W ten sposób smutek (rzeczownik pyle tłumaczy się także jako cierpienie) to namiętność wynikająca z przeświadczenia, że coś złego spotyka nas w teraźniejszości. Strach (lęk) to namiętność będąca owocem przeświadczenia, że coś złego spotka nas w przyszłości. Rozkosz to namiętność wywołana przekonaniem, że coś dobrego spotyka nas aktualnie. Wreszcie pożądanie to przekonanie, że coś dobrego może nas, dzięki określonym działaniom, spotkać w przyszłości. Wszystkie inne emocje są według antycznych stoików pochodne względem tych czterech podstawowych.

Wydaje mi się, kiedy obserwuję uważnie współczesnego człowieka, że grupa podstawowych namiętności powiększyła się o jeszcze dwie. Jest to związane z dominującym dzisiaj stylem życia. O ile sklasyfikowane przez stoików namiętności z głównymi wyznacznikami sensu, czyli wartościami, są czymś, co jest gdzieś tam na naszym horyzoncie myślowym, o tyle dzisiaj treścią życia człowieka stał się strumień doraźnych doznań. Jedne z nich to ekscytatory (podniety) – jest to suma doraźnych przyjemności, jakimi wypełniamy sobie dzień (ulubiony serial, gra na komórce, śledzenie najnowszych informacji, SMS-owanie, kawa z ciastkiem itd). Z drugiej strony mamy zakłócacze, czyli drobne przeszkody stające nam na drodze w realizacji naszych codziennych zadań (plama na bluzce, korek, złamany obcas, zły humor przełożonego, wirus w komputerze, wezwanie do urzędu skarbowego). Ekscytatory i zakłócacze to nasz codzienny szum – dążymy do tego, żeby mieś jak najwięcej ekscytatorów i jak najmniej zakłócaczy. Ekscytatory wywołują ekscytację, zakłócacze wywołują rozdrażnienie.

Twierdzę tu, że człowiek współczesny stosunkowo rzadko doznaje wielkich namiętności, raczej żyje stale w szumie ekscytacji i podrażnień. Zazwyczaj podoba mu się ten stan, daje on przyjemne ogłuszenie (czy raczej zagłuszenie), pozwalające zapomnieć o wielkich sprawach, takich jak śmierć, sens życia, dobro i zło.

Komentarze

Autor:

Tomasz Mazur
Tomasz Mazur